Niedzielny wieczór festiwalowy przyniósł spektakl, który wyraźnie poruszył publiczność. - „Edith i Ja” Yael Rasooly, Spektakl powstał we współpracy z norweskim Nordland Visual Theatre ze Stamsund – jednym z ważniejszych europejskich ośrodków teatru wizualnego i teatru formy. Nie jest to ani klasyczne przedstawienie lalkowe, ani recital z piosenkami Edith Piaf. To raczej osobiste spotkanie z bólem, pamięcią i sztuką, która pozwala odzyskać głos wtedy, gdy własny zawodzi.
::photoreport{"type":"see-button","item":"971"}
Rasooly wychodzi na scenę sama, ale bardzo szybko okazuje się, że samotna nie jest. Jej partnerką staje się lalka Edith Piaf - charakterna, ironiczna, czasem bezczelna, czasem czuła. Nie przypomina pomnikowej legendy francuskiej piosenki. Jest kimś bliższym duchowi, alter ego, wewnętrznemu głosowi, który nie pozwala bohaterce dłużej milczeć.

Punktem wyjścia jest historia śpiewaczki, która nagle traci głos. Nie może występować, nie może śpiewać, nie potrafi też opowiedzieć o tym, co naprawdę ją unieruchomiło. W jej milczeniu kryje się doświadczenie przemocy, wstydu i bezradności wobec systemu, który zbyt często każe ofierze jeszcze raz udowadniać własną krzywdę.
Rasooly opowiada swoją historię przez sceniczne napięcie, przez muzykę i przez krótkie przebłyski humoru. Widz ma poczucie, że uczestniczy nie w wykładzie o traumie, ale w procesie mozolnego wydobywania słów z miejsca, w którym utknęły na długo.
Najciekawsze w tym przedstawieniu jest to, że Edith Piaf nie zostaje potraktowana jak święta ikona. Rasooly nie buduje sentymentalnej laurki dla artystki. Piaf jest tutaj energią przetrwania - kimś, kto potrafi przejść przez rozpacz z podniesioną głową, nawet jeśli ta odwaga bywa podszyta bezczelnością i czarnym humorem.

Lalka ma w sobie zaskakująco dużo życia. Jej gesty są ostre, szybkie, precyzyjne. Wystarczy drobny ruch głowy, zmiana ustawienia ciała, pauza - i już wiadomo, że na scenie pojawia się osobna postać, nie rekwizyt. Rasooly prowadzi Edith z taką swobodą, że po kilku minutach przestaje się patrzeć na technikę. Zaczyna się słuchać rozmowy dwóch kobiet.
Spektakl porusza się między teatrem lalek, koncertem, teatrem przedmiotu i autobiograficznym wyznaniem. Ta forma mogłaby łatwo się rozpaść, gdyby zabrakło dyscypliny. Rasooly trzyma ją jednak w mocnym rytmie. Potrafi w jednej scenie rozładować napięcie groteską, by za chwilę wrócić do ciszy, w której każde słowo waży więcej.
Muzyka nie jest tu ozdobą. Piosenki Piaf nie mają wywołać nostalgii za dawnym Paryżem. Są raczej narzędziem walki - z milczeniem, z pamięcią, z lękiem przed własną historią. Kiedy bohaterka próbuje odzyskać głos, nie chodzi tylko o śpiew. Chodzi o prawo do powiedzenia: to się wydarzyło, to mnie dotyczy, to nie może zostać ukryte.

„Edith i Ja” może zaskoczyć tych, którzy teatr lalek wciąż kojarzą z bezpieczną konwencją albo przedstawieniami dla najmłodszych. Tutaj lalka nie łagodzi tematu. Przeciwnie - pozwala podejść bliżej do tego, co byłoby być może nie do zniesienia w czysto realistycznym dramacie.
Dzięki Edith bolesna opowieść zyskuje dystans, ale nie traci siły. Humor nie unieważnia cierpienia, tylko pomaga je udźwignąć. To jedna z największych zalet spektaklu: Rasooly nie każe widzowi jedynie współczuć. Zaprasza go do przejścia przez całą skalę emocji - od śmiechu, przez zakłopotanie, po milczenie.
W festiwalowym programie „Edith i Ja” wybrzmiało jak przedstawienie osobne, niełatwe do porównania z innymi propozycjami. Nie było efektowną demonstracją techniki, choć technicznie jest znakomite. Nie było też prostym scenicznym świadectwem, choć jego osobisty wymiar trudno przeoczyć.
Najmocniej zostaje obraz artystki i lalki, które prowadzą ze sobą spór o przetrwanie. Jedna nie może mówić, druga mówi za dużo. Jedna się wycofuje, druga pcha ją z powrotem na scenę. Z tego napięcia rodzi się spektakl gorzki, chwilami zabawny, ale przede wszystkim uczciwy.
„Edith i Ja” nie daje komfortowego zakończenia. Nie udaje, że sztuka wszystko naprawia. Pokazuje raczej, że sztuka może stać się pierwszym miejscem, w którym człowiek znów odważa się usłyszeć własny głos. I właśnie dlatego niedzielny pokaz należał do tych festiwalowych wydarzeń, które zostają z widzem dłużej niż sam wieczór.
::news{"type":"see-also","item":"26075"}
Czytaj także:
Teatry w Bielsku-Białej: Teatr Polski i Teatr Lalek BanialukaTwoje centrum informacji o dwóch scenach Bielska-Białej. W Teatrze Polskim – dramat, komedia i muzyczne tytuły dla dorosłych; w Banialuce – sztuka lalkowa dla dzieci i dorosłych, edukacja i przeglądy. Publikujemy zapowiedzi premier, repertuar, recenzje, wywiady, fotorelacje.
2026-01-12
„TESTOSTERON” na deskach Teatru Polskiego czyli… męskie hormony w disco-polowej oprawie
2025-12-30
Męska komedia wraca! „Testosteron” ponownie w Bielsku-Białej
2025-12-23
Kultura dla każdego – Teatr Polski i sukces cyklu „Spektakle bez barier" 2025
2025-12-09
Co łączy Witkacego, Lenina, kino i 135-letnią scenę teatralną? Odpowiedź poznali widzowie nietypowego seansu w Teatrze Polskim
2025-12-09
[Recenzja] TINA na deskach bielskiego teatru czyli… PO PROSTU NAJLEPSZA
2025-12-04
Niezwykły seans filmowy w Teatrze Polskim i spotkanie z historykiem
2025-12-04
„TINA” w Teatrze Polskim w Bielsku-Białej – spektakl o Tinie Turner, przemocy w związkach i kobiecej sile
2025-12-03
Seria teatralnych niespodzianek u stóp Beskidów
2025-11-22
Fascynująca książka wybitnego teatrologa
2025-11-19
Kolejna premiera w Teatrze Lalek Banialuka – nowy spektakl według tekstu Liliany Bardijewskiej
2025-11-18
Teatr Polski sięga po „Carmen” w plenerze. Dlaczego właśnie ten tytuł? Dyrektor Mazurkiewicz odpowiada
2025-10-28
Szczęśliwa siódemka dla Banialuki – siedem nagród na trzech festiwalach teatralnych
2025-10-17
Astor Piazzolla znakomicie czuje się także pod beskidzkim niebem
2025-10-15
Spotkanie z prof. Andrzejem Linertem na małej scenie Teatru Polskiego w Bielsku-Białej
2025-10-04
„Teatr w mieście. Naturalnie!” z Nagrodą Rodziców w plebiscycie Słoneczniki 2025
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu bielskirynek.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
Dlaczego trzeba przenieść Banialukę...
Banialuka ma wieloletnią tradycję i wiele miedzynarodowych festiwali i dlaczego to niweczyć i czy budowa nowej siedziby będzie tańsza i czy obecny budynek Banialuki nadal będzie we władaniu miasta , a może zmieni właściciela , czy słusznie ? Takie ogólnie znane fakty , które dzieją się nie tylko w Bielsku . Nie bądźmy obojętni i nie traćmy tego co zbudowaliśmy właśnie w tej lokalizacji😥
zech
22:48, 2026-05-17
32. Bieg Fiata w Bielsku-Białej już w niedzielę
Szczyt bezczelności organizować cokolwiek po szyldem Fiata. Sprzedali fabrykę jakiemuś Leszczyńskiemu to wyp...lać! Niech ślad nie zostanie po tej nazwie w Bielsku!
Stary 1965
23:10, 2026-05-16
32. Bieg Fiata w Bielsku-Białej już w niedzielę
Bieg czego??? Nie róbmy sobie jaj, powinni zmienić nazwę na Bieg zwolnień, Bieg bezrobocia.... Lub coś w tym stylu
Bielszczanin....
10:51, 2026-05-15
32. Bieg Fiata w Bielsku-Białej już w niedzielę
Bieg ,,fiata,,bez fabryki Fiata...
Beskidy 60
08:02, 2026-05-15