W sobotę, 27 czerwca, hala pod Dębowcem stała się miejscem finału pierwszej edycji Preisner Scoring Competition. Publiczność usłyszała zwycięską kompozycję Zofii Michałowicz, a później najważniejsze utwory Zbigniewa Preisnera w koncercie „My Life – Preisner’s Music”. Wydarzenie wpisało się w obchody Polskiej Stolicy Kultury.
Finał Preisner Scoring Competition w Bielsku-Białej
Pierwsza edycja Preisner Scoring Competition zakończyła się finałowym koncertem w hali pod Dębowcem. Wydarzenie miało dwie części. W pierwszej publiczność usłyszała zwycięską kompozycję konkursową autorstwa Zofii Michałowicz, laureatki tegorocznej edycji. Utwór wykonała orkiestra pod batutą Jacka Obstarczyka. Organizatorem koncertu był Miejski Dom Kultury w Bielsku-Białej.

Był to moment ważny nie tylko dla samej laureatki, ale także dla konkursu, który dopiero buduje swoją pozycję. Przez dwa dni finałowych przesłuchań w Bielskim Centrum Kultury młodzi kompozytorzy z Polski i zagranicy prezentowali utwory symfoniczne inspirowane obrazem „Wieża Babel” Pietera Bruegla Starszego. Ich kompozycje wykonywała na żywo La Nostra Banda, orkiestra Teatru Polskiego w Bielsku-Białej, również pod batutą Jacka Obstarczyka.
„Wieża Babel” jako muzyczne wyzwanie
Przed jury zaprezentowali się: Zofia Michałowicz, Jakub Unolt, Nikodem Kluczyński, Katarzyna Anders, Philipp Hubert z Niemiec, Aleksander Jan Szopa, Mohammad Ahmadian, Gabriela Koczur, Martin Tóth z Węgier oraz Fiona Jung z Niemiec.
Konkurs odbywał się pod kierownictwem artystycznym Zbigniewa Preisnera, jednego z najważniejszych polskich kompozytorów muzyki filmowej. W jury zasiedli: Zbigniew Preisner, Lisa Gerrard, Fernando Trueba, Michel Duval oraz Matthew Sweet. Zadaniem uczestników było przygotowanie utworu symfonicznego trwającego od 10 do 15 minut.

Sam temat – „Wieża Babel” – dawał duże możliwości interpretacyjne, ale też wysoko stawiał poprzeczkę. Tu nie wystarczał efektowny pomysł. Trzeba było zbudować muzyczną opowieść, która obroni się w wykonaniu orkiestry i przed publicznością. Kompozycja Zofii Michałowicz miała w sobie właśnie tę cechę: była przemyślana i czytelna. Nie ukrywamy – była także naszą faworytką.
Kim jest laureatka konkursu
Zofia Michałowicz to pianistka i kompozytorka pochodząca z okolic Sieradza. Jest absolwentką szkół muzycznych I i II stopnia w Zduńskiej Woli, a obecnie studiuje kierunek lekarski na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Ma na swoim koncie udział w licznych konkursach pianistycznych, stypendia artystyczne oraz występy w projektach edukacyjnych i festiwalach muzycznych jako solistka i kameralistka.
W kręgu jej zainteresowań znajduje się muzyka filmowa, kompozycja oraz refleksja nad związkiem sztuki z filozofią i teologią. W swojej twórczości poszukuje znaczeń symbolicznych, traktując muzykę jako przestrzeń osobistej ekspresji.
„My Life – Preisner’s Music” pod Dębowcem
Druga część wieczoru należała już do Zbigniewa Preisnera. Koncert „My Life – Preisner’s Music” był wyborem najważniejszych kompozycji artysty, w tym muzyki filmowej stworzonej do filmów Krzysztofa Kieślowskiego. Ten wątek musiał się pojawić, bo trudno mówić o twórczości Preisnera bez Kieślowskiego. Jak podkreślił sam kompozytor, „Kieślowski mnie ukształtował”.
W hali zabrzmiała więc muzyka dobrze znana miłośnikom kina, ale podana w formule koncertowej – z orkiestrą symfoniczną, chórem i solistami. Na scenie wystąpili między innymi: Lisa Gerrard, Edyta Krzemień, Dominik Wania, Radosław Pujanek, Marta Mogielnicka, Jerzy Główczewski, Paweł Tomaszewski oraz John Parricelli. Towarzyszył im chór Camerata Silesia.

Hala pod Dębowcem zdała egzamin
Wieczór miał podniosły, ale nieprzesadzony charakter. Publiczność słuchała w dużym skupieniu, a hala pod Dębowcem – co przy tego typu wydarzeniu wcale nie było oczywiste – sprawdziła się także akustycznie. Muzyka filmowa, przeniesiona z ekranu do dużej koncertowej przestrzeni, nie straciła swojej siły. Przeciwnie, momentami zyskiwała dodatkowy ciężar.
Moją uwagę zwróciło też to, że publiczność nie traktowała tego koncertu jak dodatku do konkursu. Było widać skupienie, a nie tylko grzeczne oczekiwanie na finał wieczoru. To ważne, bo muzyka filmowa w wersji koncertowej łatwo może stać się zbiorem znanych tematów. Tutaj udało się uniknąć wrażenia składanki.

Konkurs, który może zostać w Bielsku-Białej na dłużej
Finał Preisner Scoring Competition był czymś więcej niż wręczeniem nagrody i koncertem zamykającym konkurs. Był spotkaniem młodej muzycznej wyobraźni z dorobkiem kompozytora, który od lat współtworzy język polskiej i europejskiej muzyki filmowej. Z jednej strony – laureatka pierwszej edycji i jej konkursowa kompozycja. Z drugiej – utwory Preisnera, w których wciąż słychać ślad kina Kieślowskiego.
Bielsko-Biała dostała tego wieczoru wydarzenie o dużej skali i dobrej jakości wykonania. Około 3700 osób w hali pod Dębowcem pokazało, że takie koncerty mają tu sens. A pierwsza edycja Preisner Scoring Competition zakończyła się finałem, który zostawił po sobie nie tylko nazwisko laureatki, ale też poczucie, że ten konkurs może stać się jednym z ważniejszych muzycznych punktów w kalendarzu miasta.