Czy w Bielsku-Białej rośnie Lothlórien, a na Pagórku w Brennej mieszka Bilbo? Można mieć takie wrażenie, zwłaszcza po wizycie w Preisnerówce, gdzie w sobotnie popołudnie zainaugurowano wystawę „Eä! Niech się stanie”. Wydarzenie tak niezwykłe, że – jak z przekąsem zauważył jeden z gości – nawet Gollum by się nie powstrzymał i przyszedł w garniturze.
Za całą tę czarodziejską inscenizację odpowiada Anna Maria Bielecka – artystka, fotografka, projektantka i, jak się wydaje, samozwańcza ambasadorka Śródziemia, bezgranicznie zakochana w twórczości Tolkiena. To ona przemieniła Preisnerówkę w bramę do innego świata – nie tylko przez obrazy w ramkach, ale też przez klimat, mitologię i duszę, które zbudowała od podstaw. Wystawa, jakkolwiek by ją nie nazwać – fotograficzna, kostiumowa, narracyjna – jest bardziej „światem alternatywnym” niż „ekspozycją”. Coś jak „Silmarillion”, tylko bez językołamaczy i z żywymi ludźmi.
Projekt FOTO ELVE to przedsięwzięcie większe niż mogłoby się wydawać. Przypomina drzewo genealogiczne elfów – gęste, pełne odnóg i gałęzi, a każda postać, która z niego wyrasta, ma własną historię, imię, kostium i tło fabularne.
To nie tylko elfy, krasnoludy i hobbici, ale pełnokrwiści bohaterowie, wykreowani i sfotografowani z takim pietyzmem, że Netflix mógłby już kręcić zwiastun. A wisienką na tym fantastycznym torcie był fakt, że na wernisażu można było spotkać niektórych z nich na żywo – bez charakteryzacji!
Tym, co robi największe wrażenie, są lokalizacje zdjęć. Wszystko to powstało w realnych miejscach: kopalnia soli w Wieliczce odgrywa rolę krasnoludzkich podziemi, ogrody botaniczne i parki krajobrazowe – elfickie knieje, a Pagórek w Brennej – dom spokojnej starości dla hobbitów.
Fotografie? Z duszą. Scenografie? Z detalu. A całość – z wyczuciem. Dla fotografa – majstersztyk planowania. Dla fana – emocjonalna podróż. Dla przypadkowego widza – zaproszenie do świata, który okazuje się dziwnie znajomy.
No właśnie. Nikt nie zbuduje Śródziemia w pojedynkę. Potrzebny był Gandalf. I był – nie szary co prawda, ale żywy. Nazywa się Dariusz Bagiński. To właśnie on – wraz ze swoim bractwem – tchnął życie w ten bielski projekt. Nie tylko wsparł logistycznie, ale i duchowo wykorzystując swoje czarodziejskie moce - a może i urok osobisty- w rozmowach z dyrekcją Miejskiego Domu Kultury. Jak przystało na Gandalfa – przybył dokładnie wtedy, kiedy trzeba. Nie za wcześnie. Nie za późno.
Była też muzyka – i to taka, która przenosiła prosto do Śródziemia. Podopieczni Fundacji Włóczykije zaśpiewali utwory, które każdy fan Tolkiena rozpozna po pierwszych nutach. Howard Shore – gdyby to usłyszał – pewnie kiwnąłby głową z aprobatą. Zalazły się tam m.in. krasnoludzki hymn „The Misty Mountains”, monumentalna „Song of Durin”, emocjonalne „I See Fire” i „The Edge of Night”, a na finał – „The Last Goodbye”, czyli muzyczne westchnienie na pożegnanie z trylogią.
Na ścianach Preisnerówki wisi tylko fragment tej tolkienowskiej sagi – kilkanaście zdjęć z ponad 74 gotowych. Tymczasem projekt FOTO ELVE żyje i rozwija się dalej. Do trzeciej edycji zgłosiło się już 25 kolejnych uczestników. Każdy z własnym pomysłem na postać, kostium i historię. Śródziemie nie kończy się. Ono się rozprzestrzenia. Może kiedyś dotrze do Tatr. Może do Katowic. A może – kto wie – na warszawski Mordor.
„Kiedyś ten projekt się skończy. A wtedy być może spotkają się wszyscy jego bohaterowie” – powiedziała nam autorka. Pytanie tylko, czy Preisnerówka ich wszystkich pomieści. Jeśli nie – może Rivendell?
A jak wyglądał nabór do projektu? Zapytaliśmy u źródła.
– Do projektu zgłaszali się zazwyczaj ludzie owładnięci pasją tolkienowską. Ci, którzy liczyli jedynie na sesję zdjęciową, odpadali w momencie, gdy trzeba było stworzyć własną historię do kreowanej postaci. Na szczęście pasjonatów jest dużo – na otwarciu wystawy w Wieliczce, gdzie prezentowanych było 40 fotografii, pod ziemią zjawiło się kilkudziesięciu uczestników ubranych w swoje kostiumy – wyznała nam Anna Bielecka. Innymi słowy: jeśli nie masz w głowie backstory swojej elfki z Lothlórien i nie znasz drzewa genealogicznego rodu Númenoru, to możesz się nie załapać. Tu nie chodzi tylko o ładne zdjęcia – chodzi o życie w świecie Tolkiena. A to wymaga czegoś więcej niż tylko przebrania z Allegro.
Wystawę „Eä! Niech się stanie” można oglądać do 27 kwietnia w Preisnerówce. A potem? Czas na wielką imprezę: „Wojownicy Światów” – 26 i 27 kwietnia, również w Bielsku-Białej. To wydarzenie dla fanów wszystkiego – od Tolkiena przez Star Wars, beskidzkich zbójników po rzymskich legionistów. Każdy znajdzie coś dla siebie. Każdy może przyjść w zbroi. I – co ważniejsze – nikt nie mrugnie nawet okiem. Bielsko-Biała nie takie rzeczy już widziała...
[ZT]16731[/ZT]
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu bielskirynek.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz