Spacer zaplanowano na dwie godziny – od 11:00 do 13:00 – ale przeciągnął się aż do 15:00. I trudno się dziwić: kiedy opowiadają Bożena i Bogusław Chorążowie, bielscy archeolodzy, czas biegnie szybciej, a historia miasta staje się żywa. Temat nigdy się nie nudzi, zwłaszcza gdy chodzi o zamek Sułkowskich i jego otoczenie. Wydarzenie zorganizowane przez Muzeum Zamkowe w ramach projektu Europejskie Dni Dziedzictwa.
Spotkanie rozpoczęło się w zamkowym atrium, gdzie przez blisko godzinę uczestnicy słuchali barwnej opowieści Bożeny i Bogusława Chorążych o historii bielskiego zamku. To była solidna lekcja wprowadzająca – pełna dat, anegdot i archeologicznych ciekawostek – zanim grupa wyruszyła w teren, by zobaczyć miejsca, których dziś już nie ma, i te, które zmieniały swoje funkcje przez stulecia.

Pierwsze umocnienia na wzgórzu sięgają XIII wieku – wtedy powstał tu gród strzegący karpackiego szlaku handlowego. Z czasem warownia zmieniała się w renesansową rezydencję, a potem w barokowo-klasycystyczny pałac. Zmieniała się też funkcja: od militarnej, przez reprezentacyjną, po administracyjną i muzealną. W miarę jak ewoluował sam zamek, zmieniało się jego otoczenie.

Dzięki badaniom archeologicznym prowadzonym przez Bożenę i Bogusława Chorążych wiemy, że na południowym dziedzińcu zamku – tam, gdzie dziś znajduje się parking – funkcjonowały niegdyś książęca stajnia i teatr. Obiekt teatralny przylegał bezpośrednio do kamienicy przy Wzgórzu 14, w której mieściła się Czytelnia Niemiecka, a oba budynki były ze sobą połączone. Teatr spłonął w 1836 roku, a wraz z nim zakończyła się także historia książęcej stajni.

Podczas remontu dziedzińca w latach 2021–2022 archeolodzy odkryli fundamenty nieistniejących już budowli: XV-wiecznych murów obronnych, prawdopodobnie późniejszej kordegardy, a także wspomnianego teatru i stajni z XIX wieku. Dziś ich obecność przypominają jedynie ślady zaznaczone piaskowcem w nawierzchni dziedzińca. Od kurtyny do kierownicy – historia bywa przewrotna.

Na zamkowym dziedzińcu trudno pominąć kaplicę św. Anny – dziś odrestaurowaną dzięki środkom z budżetu obywatelskiego. Jej powojenne losy były jednak wyjątkowo burzliwe. W 1945 roku świątynia została przejęta wraz z zamkiem na potrzeby szkoły oficerskiej Armii Czerwonej. To wtedy doszło do jej dewastacji oraz pierwszych włamań do krypt i bezczeszczenia szczątków Sułkowskich. Kolejne akty wandalizmu miały miejsce, gdy kaplica pełniła funkcję pracowni rzeźby dla ulokowanego w zamku liceum plastycznego. W latach 50. pracował tu m.in. Ryszard Sroczyński nad glinianym modelem pomnika Adama Mickiewicza, który później stanął na placu Narutowicza.
W 1960 roku kaplica została przekazana przez władze miasta Kościołowi polskokatolickiemu. Zabezpieczono wówczas krypty i dwukrotnie zmieniano wystrój świątyni. Na początku lat 90. Kościół przeniósł się do nowo wznoszonego obiektu przy ul. Zygmunta Krasińskiego, a kaplica św. Anny powróciła do funkcji przyzamkowej.
W podziemiach kaplicy znajdują się krypty grobowe rodu Sułkowskich, przygotowane na osiem pochówków. Najmłodszy spoczął tu jako pierwszy – Zygmunt Sułkowski, jedno z dwunastu dzieci Ludwika Sułkowskiego, który zmarł w wieku zaledwie roku. Najświeższy pochówek miał miejsce w 2020 roku. Krypty nie są dostępne dla odwiedzających – zostały na trwałe ukryte pod nową posadzką kaplicy.

Zniknął ogród wewnętrzny tzw. zwinger, dziś znany jedynie z pocztówek, a pod koniec XIX wieku także rozległe ogrody Sułkowskich. To były ogrody najpierw francuskie, potem angielskie – z alejkami, drzewami owocowymi, ogrodem zoologicznym, stawem i zielnikiem, ciągnące się aż do rzeki Białej. Na krótko życie kulturalne ożywił tam teatr letni „Arena”, zainicjowany przez Ludwika Sułkowskiego w 1948 roku. Dziś jednak i po nim nie ma śladu – miejsce dawnych ogrodów zajmują modernistyczne gmachy i bloki przy ulicach Bohaterów Warszawy, Wilsona i Grota Roweckiego.

Kiedy w Bielsku-Białej mówi się o burzeniu, wielu mieszkańcom przychodzi na myśl prezydent Antoni Kobiela. Jego decyzje zmieniły krajobraz miasta w sposób nieodwracalny. W 1974 r. zniknęła kamienica wzdłuż ulicy Wzgórze – ta sama, którą wcześniej wzniósł Ludwik Sułkowski – zasłaniająca zamek od strony placu Chrobrego. Wraz z nią zniknęło 16 pawilonów handlowo-usługowych na tzw. wysokim trotuarze oraz szereg kamienic wzdłuż obecnej ulicy Partyzantów – aż po ulicę Michałowicza. Modernizacja miała otworzyć przestrzeń i „uporządkować” śródmieście, ale w pamięci wielu mieszkańców została jako brutalne przerwanie ciągłości dawnej tkanki miejskiej.

Chorążowie przypomnieli, że w chwili wyburzeń nie było większego odzewu medialnego. Pojawił się jednak donośny, aczkolwiek osamotniony, głos sprzeciwu – na łamach „Życia Warszawy”. Autor artykułu "Dynamitardzi", Waldemar Łysiak, odniósł się do całej akcji rozbiórkowej w Bielsku-Białej, obejmującej m.in. Podzamcze i tzw. Wysoki Trotuar. Nazwał ją „jednym z największych skandali, jakie zdarzyły się w PRL w dziedzinie traktowania polskiej spuścizny architektonicznej”. Jego słowa brzmiały jak akt oskarżenia wobec praktyki, w której – jak pisał – problemy zabytków rozwiązywano po prostu „za pomocą dynamitu”.

Duże ożywienie wśród uczestników spaceru wywołał temat pawilonów handlowych na tzw. wysokim trotuarze. Bożena Chorąży przypomniała sklepy, które przez lata działały w tym miejscu, tworząc w Bielsku coś na kształt pierwszego „centrum handlowego”. Niektórzy uczestnicy wciąż pamiętają tamte czasy, inni znają je tylko z opowieści rodziców.

Spacer uświadomił uczestnikom, że historia zamku Sułkowskich to nie tylko dzieje jego murów, ale też tego, co wokół: ogrodów, teatrów, murów, kamienic, pawilonów. To opowieść o budowniczych, którzy chcieli zostawić po sobie coś trwałego, i o burzycielach, którzy – czasem w imię "wyższej" konieczności, lub partyjnego nakazu – niszczyli, aby robić miejsce nowemu. Kto miał rację? Odpowiedzi nie ma. Ale pewne jest jedno: kiedy archeolodzy opowiadają o naszym mieście, chce się słuchać jeszcze dłużej niż trzy godziny.
::addons{"type":"history"}
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu bielskirynek.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
Bielsko-Biała rozwija pomoc społeczną bliżej ludzi
🙂Brawo.Takie na przykład opiekuńcze usługi sąsiedzkie to najlepsze dla podopiecznych i najbardziej ekonomiczne rozwiązanie dla każdej gminy w Polsce.Takie usługi to powinien być standard i plan długofalowy.Społeczeństwo się starzeje i co 4-ty Polak w ciągu 5 lat będzie seniorem.Najbliższa grupa wsparcia to naturalne i najlepsze rozwiązanie.Docelowo powinna być też możliwość skorzystania z mieszkań socjalnych dla samotnych seniorów.Takie programy już istnieją na świecie i powoli w Polsce.Sprawdzają się i ograniczają efekt wykluczenia,samotności i inne problemy społeczne.
Opiekunka
09:05, 2026-05-12
Bielskie Targi Popkultury w Sarnim Stoku 8–9 maja
Byłam na targach i było świetnie! Polecam:)❤️
Kitkaat_wojownicy
21:35, 2026-05-11
Mobilne zbiórki tekstyliów wracają do Bielska-Białej
A osiedle Żeromskiego ?
Azja
14:14, 2026-05-06
Pokazy lotnicze: sukces z zastrzeżeniami
Kurde ludzie czy wyście totalnie zwariowali? Organizacja pokazów, to duży koszt. Trzeba opłacić tych co latają i paliwo. Organizator chce zarobić i to jest dla mnie w zupełności normalne. Jesteście roszczeniowi. Nigdy nie narzekałem gdy pikniki w Krakowie były biletowane. Płaciłem bez narzekania, bo wiedziałem że pokazy lotnicze, to coś wyjątkowego i warto dać nawet 50 zł za bilet. Za darmo by chcieli. Dramat
Daniel_90
11:01, 2026-05-06