Są biografie, których nie trzeba wzmacniać słowami, bo niosą w sobie ciężar historii. Są też miasta, które z takimi biografiami muszą się kiedyś zmierzyć. Bielsko-Biała właśnie dostaje kolejne przypomnienie — i to nie od historyków zza oceanu, lecz z własnego podwórka.
::addons{"type":"only-with-us","color":"black"}
Gerda Weissmann-Klein jest jedną z bohaterek najnowszego Kalendarza Beskidzkiego AD 2026. Redaktor naczelny wydawnictwa, Jan Picheta w tekście „Historia bielszczanki uhonorowana Oskarem” przypomina jej losy i stawia pytanie o lokalną pamięć. To nie pierwszy raz, gdy Kalendarz wraca do tej postaci — już w wydaniu z 2022 roku pisała o niej Agnieszka Fuczik w tekście „Płacz bez dźwięku”.
Picheta pisze wprost na swoim profilu społecznościowym:
„Gdy żyła, piłem Jej zdrowie w Jej rodzinnym domu przy ul. Cieszyńskiej obok pięknego kirkutu. Teraz jest tam bowiem pizzeria Jedynka. Nie ma natomiast nawet tablicy pamiątkowej ani ulicy Jej imienia, mimo że film z Gerdą w roli głównej dostał Oskara już w latach dziewięćdziesiątych. Napisałem o tym w Kalendarzu Beskidzkim AD 2026. Władze miasta, do dzieła! Na co tyle lat czekacie?”
Trudno o bardziej lapidarne podsumowanie lokalnego paradoksu: świat pamięta, rodzinne miasto — jakby mniej.
Gerda urodziła się 8 maja 1924 w Bielsku, w żydowskiej rodzinie zapewniającej dziecku to, co wówczas rozumiano jako dobre życie: edukację, stabilność, poczucie bezpieczeństwa. Wojna przekreśliła wszystko. We wrześniu 1939 miała 15 lat. Wkrótce przyszły ustawy antyżydowskie, przymusowa praca i deportacje. W 1942 została oddzielona od rodziny. Rodzice i brat zginęli w Holokauście.
Przez trzy lata trafiała do kolejnych obozów pracy i koncentracyjnych. Głód, choroby i przemoc były codziennością. W styczniu 1945 rozpoczął się marsz śmierci z obozu Grünberg (filia obozu w Gross-Rosen). Około 4000 żydowskich kobiet pędzono zimą setki kilometrów. Każda, która nie nadążała, była zabijana. Trasa liczyła około 560 kilometrów i trwała ponad trzy miesiące. Do maja przeżyło około 120 kobiet.
7 maja 1945 ocalałe dotarły do opuszczonej fabryki rowerów w Volarach. Gerda ważyła 31 kilogramów. Była skrajnie wyczerpana. Tam spotkała amerykańskiego oficera Kurta Kleina — niemieckiego Żyda, który wcześniej uciekł do USA. To spotkanie stało się początkiem ich wspólnej historii i małżeństwa zawartego w 1946 w Paryżu.
W 1957 opublikowała wspomnienia All But My Life — jedną z najważniejszych relacji o Zagładzie. Na ich podstawie powstał dokument "One Survivor Remembers", wyprodukowany przez Kary'ego Antholisa. Film, w którym Gerda wystąpiła osobiście, otrzymał w 1996 Oscara w kategorii dokumentu.
::addons{"type":"youtube","url":"https://youtu.be/-7QnZ6q2nso"}
W 2010 została odznaczona przez Baracka Obamę Prezydenckim Medalem Wolności (Presidential Medal of Freedom, najwyższe cywilne odznaczenie USA). Do późnej starości spotykała się z młodzieżą, mówiąc o pamięci, odpowiedzialności i kruchości demokracji. Zmarła w 2022, mając 97 lat.
I tu wracamy na ul. Cieszyńską. Dom rodzinny — dziś lokal gastronomiczny. Brak tablicy. Brak nazwy ulicy. Brak trwałego znaku pamięci w przestrzeni miasta.
Wpis Jana Pichety można czytać jak emocjonalny apel. Można też jak spokojne przypomnienie, że pamięć lokalna bywa najtrudniejsza — bo dotyczy miejsc, które mijamy codziennie.
Nie chodzi o pomniki z brązu ani o politykę historyczną na pokaz. Raczej o elementarną uczciwość wobec własnej historii. Gerda Weissmann-Klein nie jest postacią z marginesu historii. Jest częścią dziejów Bielska-Białej – tej wielokulturowej, żydowskiej, tragicznej, ale realnej. A codzienność łatwo zaciera nawet największe historie.
::addons{"type":"only-with-us","color":"black"}
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu bielskirynek.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
Mobilne zbiórki tekstyliów wracają do Bielska-Białej
A osiedle Żeromskiego ?
Azja
14:14, 2026-05-06
Pokazy lotnicze: sukces z zastrzeżeniami
Kurde ludzie czy wyście totalnie zwariowali? Organizacja pokazów, to duży koszt. Trzeba opłacić tych co latają i paliwo. Organizator chce zarobić i to jest dla mnie w zupełności normalne. Jesteście roszczeniowi. Nigdy nie narzekałem gdy pikniki w Krakowie były biletowane. Płaciłem bez narzekania, bo wiedziałem że pokazy lotnicze, to coś wyjątkowego i warto dać nawet 50 zł za bilet. Za darmo by chcieli. Dramat
Daniel_90
11:01, 2026-05-06
Pokazy lotnicze: sukces z zastrzeżeniami
Co do odpowiedzi współorganizatora ze strony AllstarGlider -pełna zgoda, to wszystko prawda. Ale; dokładny program został mi podany mailem 48 godzin (!) przed rozpoczęciem imprezy. Próbowałem dowiedzieć się wcześniej o szczegółach m.in. przez lokalny portal jak również przez stronę Aeroklubu BB, -ukazywał się tylko obraz banneru reklamującego aerosploty -nic więcej. Zaprosiłem znajomych spoza Bielska mając nadzieję że zobaczymy co nieco między godziną 14 (o której to godzinie było podane rozpoczęcie pokazów), a 17-tą kiedy to musieliśmy opuścić lotnisko. Wyszliśmy na nie za bardzo poważnych. Zainteresowałem się jak to wygląda np. na airshow w Suwałkach - proszę sprawdzić -na dwa miesiące przed imprezą (27 czerwca) jest podana godzina otwarcia oraz godzina rozpoczęcia pokazów, bardzo szczegółowo podane są informacje n/t biletów. CZY DLA AEROSPLOTÓW W BIELSKU NIE DAŁO SIĘ TEGO ZROBIĆ ? Co do biletów ; 1-z "automatu" zamówiłem bilety ulgowe (jesteśmy emerytami) -komu one przysługują dowiedziałem się dopiero czytając regulamin. Dokonałem wszystkich formalności (2×opłata transakcyjna) żeby otrzymać zwrot za te bilety (nie można było dopłacić) -i po12-tu dniach -cisza. Nikt nie był nawet łaskaw odpowiedzieć z ToBilet na mój monit w tej sprawie wysłany mailem. Dopiero w czternastym dniu po mojej zdecydowanej interwencji telefonicznej otrzymałem zwrot opłaty za te bilety (!), 2- będąc za granicą brałem kilka razy udział (może nawet 10) w Airshow'ach -zawsze biletem była opaska (różnych kolorów na weekendowe dni), z którą można było dowolną ilość razy opuszczać obszar dla widzów. Jakim prawem w Bielsku zmuszano do przebywania na terenie pokazów od godz. 14-tej aż do zakończenia pokazów ?! Przecież tak jak w moim przypadku (mieszkam niedaleko lotniska) nie byłoby problemem wyskoczyć na chwilę do domu (chociażby zmienić ubranie) mając przecież opłacony bilet NA CAŁĄ IMPREZĘ ! I taka forma biletów ma obowiązywać m.in. w Suwałkach. Bielsko-Biała pierwsza Polska Stolica Kultury nie zasłużyła na to ??? Zupełnie zignorowano osoby niezainteresowane samym oglądaniem -mam na myśli rodziców z dziećmi którzy chcieli w ten upalny dzień kupić coś dla swoich pociech np. coś do picia ? Nie dało się zlokalizować chociażby jednego takiego punktu przed bramkami ? Bardzo obiecująca w reklamie impreza, ale organizatorzy nie stanęli na wysokości zadania i tym samym nie przyczynili się pozytywnego współtworzenia obrazu Naszego Miasta jako Polskiej Stolicy Kultury na którą ze wszech miar zasługuje.
Zetjot
20:29, 2026-05-05
Pokazy lotnicze: sukces z zastrzeżeniami
To teraz inni wiedzą jak czują się Mieszkańcy z Placu Wojska Polskiego i okolicznych ulic gdy co tydzień mają najazd kilku tysięcy hunów na każdą imprezę organizowaną w tej przestrzeni.
Pilot
15:55, 2026-05-04