Gaja zakładając pasiekę edukacyjną - we współpracy z ALDI, miastem Bielsko-Biała i Gminą Wyznaniową Żydowską w Bielsku-Białej - zachęca w szczególności dzieci i młodzież do poznawania biologii oraz zwyczajów pszczoły miodnej, ale także innych gatunków pszczół i owadów zapylających. Większość z nich jest mało znana, a to od nich zależy stan środowiska naturalnego oraz produkcja żywności.
Głównymi zagrożeniami dla owadów zapylających jest działalność człowieka, przede wszystkim niszczenie ich naturalnych siedlisk, stosowanie środków ochrony roślin i nawozów oraz zanieczyszczenie środowiska. Aby zatrzymać spadek różnorodności i liczebności zapylaczy, potrzeba podejmować działania w różnych obszarach - od szczebla rządowego, poprzez samorząd do lokalnych działań obywatelskich.
Jednym z tych obszarów jest edukacja dotycząca roli i różnorodności zapylaczy, propagowanie dobrych praktyk pszczelarskich i ogrodniczych. Dlatego Klub Gaja we współpracy z ALDI, miastem Bielsko-Biała i Gminą Wyznaniową Żydowską w Bielsku-Białej założył pasiekę edukacyjną w Tajemniczym Ogrodzie, by mówić o tym, że pszczoły to nie tylko miód, ale przede wszystkim różnorodność biologiczna i podtrzymywanie życia na ziemi.

Powinniśmy wspomagać przyrodę, od której zależne są zapylacze. Każde konkretne działanie polegające na posadzeniu odpowiednich roślin i odtwarzaniu dzikich zakątków, także w miastach, ma ogromne znaczenie dla ratowania populacji pszczół. W naszych ubogich parkach czy ogrodach brakuje różnorodności, tak niezbędnej w skomplikowanej siatce zależności. Dlatego edukacja i bezpośrednie działanie na rzecz przyrody, mogą zatrzymać niepokojący trend zaniku tych pożytecznych zwierząt
– mówi szef Klubu Gaja Jacek Bożek.
Warsztatom pszczelarskim Klubu Gaja towarzyszą warsztaty ogrodnicze, by zwrócić uwagę na konieczność zapewniania owadom zapylającym bazy pokarmowej poprzez sadzenie przyjaznych dla owadów drzew, krzewów, bylin i kwiatów jednorocznych. Gaja przypomina, aby nie wybierać do nasadzeń gatunków inwazyjnych. Sadząc w swoich ogrodach rodzime i miododajne gatunki roślin, możemy pomóc chronić owady zapylające, a także wspierać różnorodność biologiczną.
Patryk Słotwiński, opiekun pasieki i edukator Klubu Gaja, komentuje:
W imieniu ludzi życzymy pszczołom oraz wszystkim zapylaczom – wszystkiego najlepszego. Pamiętajmy przez cały okrągły rok, że dzięki temu, że żyjemy razem na tej Ziemi, możemy wszyscy czerpać z jej dobrodziejstw. Jesteśmy połączeni z pszczołami nawet jeśli nie zawsze zdajemy sobie z tego sprawę. Pszczoły zabiorą dla siebie z kwiatów dyni życiodajny pyłek, a dzięki temu zapylona przez owady roślina wyda okrągły, pomarańczowy plon. My ugotujemy z tego pyszną jesienną zupę, która da nam energię do życia.
Połączmy się w tych życzeniach – apeluje Gaja - konkretnymi działaniami na rzecz wszystkich pszczół i innych zapylaczy, bez których nasze życie będzie uboższe i wspomagajmy je tak jak one nas wspomagają.
::news{"type":"see-also","item":"1369"}
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu bielskirynek.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
Skarga mieszkańców Placu Wojska Polskiego
Jest tyle innych miejsc w Bielsku gdzie mogłyby odbywać się koncerty . Stadion , Lotnisko , Błonia... Tam jest więcej miejsca i odpowiednie zaplecze. A nie w centrum miasta na małym placyku upychanie czasami tysiące ludzi... Ten plac pod względem imprez plenerowych to niewypał.
M
13:04, 2026-06-26
Skarga mieszkańców Placu Wojska Polskiego
Nigdy wszystkim się nie dogodzi, nie umrą z tego powodu. Nie myślą że w ten sposób też reklamuje się nasze kochane Bielsko-Biała oprócz tego zawsze jakieś pieniądze wpływają do miasta a fortepian to kpina właśnie jest wspaniały, pozdrawiam
January
12:51, 2026-06-26
Skarga mieszkańców Placu Wojska Polskiego
W lesie pewnie przeszkadzała by tym ludziom cisza. Jak człowiek mieszka w samym sercu miasta to z pełnymi tego konsekwencjami akceptuje to co w miescie się dzieje. Jak ktoś mieszka na wsi to musi liczyc się z faktem że bedzie pachnieć to gnojem to kiszonką a rano pieją koguty. Ja mieszkam za bramką boiska, więc mam krzyki a również festyny i koncerty. Cieszy mnie ludzka aktywność i zabawa na pełne głośniki. Takie jest życie. Jak będę starym, zgnuśniałym tetrykiem i będzie mi wszystko przeszkadzało to się wyprowadzę a nie będę przeszkadzał tym, którym hałas, zabawa i fortepian jest potrzebny. Ludziom od ich praw i tzw. "należymisie" *%#)!& sie w głowach. Dobrobyt, prawa i wygoda nie zawsze idzie w parze z logiką, tolerancją i szacunkiem do potrzeb innych (mieszkanców). Jak się imprezy przeniosą na Błonia to się odezwą obrońcy saren, żuków i dżdżownic. Miasto tworzą ludzie a chorzy ludzie tworzą chory świat...
KK
12:46, 2026-06-26
Skarga mieszkańców Placu Wojska Polskiego
Najbardziej zadziwiające to że nikomu parking przez lata nie przeszkadzał. Dymy, spaliny i hałas. Ale nagle miasto robi dobra rzecz i rewitalizuje plac na przestrzeń kultury... Jakie to polskie by wiecznie narzekać...
PP
08:11, 2026-06-26