11 maja w Goczałkowicach-Zdroju dziennikarze zajrzeli na plan filmu „Radioamator” Tomasza Habowskiego. W uzdrowiskowej scenerii powstawały sceny z udziałem Arkadiusza Jakubika i Danuty Stenki, a twórcy opowiadali o historii samotnego mężczyzny, który po przejściu na emeryturę musi na nowo poukładać swoje życie. Część zdjęć realizowana jest w Bielsku-Białej, m.in. na osiedlu Karpackim, z którym osobiście związany jest reżyser. Premiera filmu planowana jest na 2027 rok.
Spotkanie zorganizowano na terenie kompleksu uzdrowiskowego w Goczałkowicach-Zdroju, gdzie ekipa realizowała sceny z udziałem Arkadiusza Jakubika i Danuty Stenki. Sanatoryjny klimat nie był tu tylko tłem. Tuż obok filmowego planu toczyło się zwyczajne życie uzdrowiska: kuracjusze spacerowali alejkami, zaglądali w stronę kamer i z ciekawością obserwowali pracę filmowców. Filmowy plan dyskretnie wpisał się w codzienny rytm sanatorium.

W wydarzeniu uczestniczyli aktorzy, twórcy produkcji oraz przedstawiciele instytucji wspierających projekt. Dziennikarze mieli okazję porozmawiać m.in. z Arkadiuszem Jakubikiem, Magdaleną Koleśnik, reżyserem Tomaszem Habowskim, przedstawicielami Silesia Film oraz producentką Martą Szarzyńską.
Najwięcej uwagi przyciągał Arkadiusz Jakubik odtwórca głównej roli, który tego dnia pracował na planie w uzdrowiskowej scenerii. Aktor opowiadał o filmie, swojej roli i scenariuszu, który – jak sam przyznał – wyjątkowo mocno go poruszył.
To jest wspaniała podróż do wnętrza bardzo ciekawego bohatera, w którym ja w sposób niebywały odnalazłem siebie – mówił aktor. Jakubik podkreślał, że „Radioamator” może być czymś na kształt czarnej komedii, ale nie w lekkim, rozrywkowym znaczeniu.
Historia musi być dramatyczna, przejmująca, natomiast sam kontekst, w którym oglądamy bohatera i jego przygody, powoduje, że widz zaczyna się uśmiechać – tłumaczył.
Grany przez niego Krzysztof to człowiek „skomplikowany, zamknięty w sobie, wychowany w starym systemie”. Jak mówił Jakubik, to „pewnie taki stereotyp naszego taty”, człowieka, dla którego wiele rzeczy było proste, ale który nie do końca potrafi odnaleźć się we współczesnej rzeczywistości.
Punktem wyjścia opowieści jest przejście bohatera na emeryturę. Praca w zakładzie cukierniczym była dla niego całym życiem. I teraz to życie trzeba przewartościować, trzeba znaleźć w nim na nowo sens – mówił aktor.

W Goczałkowicach bohater Jakubika poznaje postać graną przez Danutę Stenkę. - Jest szansa, nie ukrywajmy, na malutki romans pomiędzy nami – zdradził aktor.
Szczególnie mocno aktor mówił o scenariuszu Tomasza Habowskiego. - Dostałem scenariusz i pomyślałem: to jest niemożliwe. Raz, że nie mam się do czego przyczepić w tym tekście. A dwa: skąd ten człowiek, którego ja nie znam, tyle wie o mnie? – wspominał.
Jak dodał, w tej historii „przejrzał się jak chyba w żadnej innej”, którą dostał do czytania. Zrozumiałem, że bardzo, ale to bardzo chcę zagrać w tym filmie. Jezus Maria, muszę zagrać w tym filmie – mówił.
Jakubik zwracał uwagę, że historia Krzysztofa nie opiera się wyłącznie na wątku sanatoryjnego romansu. Ważna będzie także relacja ojca z córką i „niezałatwione sprawy”, które bohaterowie próbują rozwiązać rodzinnie.
- Moją córkę gra fantastyczna Magda Koleśnik i proszę mi wierzyć, sceny, które już nagraliśmy, są niezwykle poruszające, ale też przez to niezwykle zabawne. To jest chyba najważniejszy wątek, który będziemy obserwowali w trakcie całej podróży Krzysztofa – mówił aktor.

W filmie pojawi się również postać Damiana, granego przez Kubę Dyniewicza. Jakubik podkreślał, że relacja między nim a Krzysztofem będzie szczególnie ważna, bo jego bohater jest introwertykiem i człowiekiem, który „nie przepada za ludźmi”. - Nawiązuje z Krzysztofem jakiś taki rodzaj nieprawdopodobnie bliskiej, przyjaznej relacji, co dla Krzysztofa jest niezwykle ważne dla rozwoju tej postaci – opowiadał.
Aktor wspomniał też Roberta Talarczyka, który gra jego sanatoryjnego współlokatora. Przepięknie posługuje się śląską gwarą. Myślę, że wytworzą się bardzo zabawne sceny – zapowiadał Jakubik.
Osobny wątek dotyczył samej pracy na planie. Jakubik chwalił zarówno reżysera Tomasza Habowskiego, jak i operatora Tomasza Woźniczkę, odpowiedzialnego za wizualną stronę filmu. - Zdjęcia zapowiadają się w tym filmie absolutnie wyjątkowo. Formalna strona tej opowieści bardzo leży na sercu i reżyserowi, i operatorowi – mówił.

Podkreślał też, że ekipa pracuje wyjątkowo sprawnie. - Jesteśmy już pod koniec zdjęć i to wszystko przebiega w taki sposób, że nie ma żadnych awantur, nie ma żadnych obsuw. Reżyser i ekipa pracują tak punktualnie, że kiedy o 17.00 ma być koniec zdjęć, słyszymy: mamy to, dziękujemy bardzo, widzimy się jutro – relacjonował aktor.
Na koniec Jakubik zaznaczył, że ta sprawność nie wzięła się znikąd. Przed wejściem na plan aktorzy mieli kilka miesięcy przygotowań, prób z kamerą, rozmów o scenariuszu, dialogach i scenach. - Myślę, że do tego filmu przygotowaliśmy się najlepiej, jak mogliśmy. I pewnie też dzięki temu praca tutaj, już konkretnie na planie, idzie bardzo sprawnie – podsumował.
Zdjęcia do filmu rozpoczęły się na początku maja 2026 roku. Część scen powstaje w województwie śląskim, m.in. w Bielsku-Białej, Goczałkowicach-Zdroju oraz Ustroniu. Jednym z ważnych miejsc realizacji jest osiedle Karpackie w Bielsku-Białej, z którym osobiście związany jest reżyser.
Producentką filmu jest Marta Szarzyńska z Watchout Studio, firmy znanej z takich produkcji jak „Bogowie” czy „Sztuka kochania”.
Jesteśmy szczęśliwi, że możemy realizować zdjęcia w tak pięknym mieście, które jest jednocześnie otwarte na produkcje filmowe. Bielsko-Biała ma swój niepowtarzalny klimat - nawet osiedle Karpackie, na którym odbywa się większość zdjęć i na którym wychował się Tomek, jest wyjątkowe. Dziękujemy wszystkim za pomoc w organizacji zdjęć. Bardzo dobrze współpracuje nam się zarówno z Karpacką Spółdzielnią Mieszkaniową, mieszkańcami, policją, jak i włodarzami miasta
- mówiła Marta Szarzyńska.
Reżyser Tomasz Habowski podkreślał, że sprawna praca na planie nie jest przypadkiem, lecz efektem długich przygotowań. Jak mówił, zanim ekipa weszła na plan, przez trzy miesiące trwała intensywna praca nad filmem. - Dużą wagę przyłożyliśmy do tego, żeby przygotować się do kręcenia tego filmu. To były trzy miesiące intensywnej pracy, naprawdę po 10–12 godzin dziennie – mówił reżyser.
Samo kręcenie filmu potrwa około dwóch miesięcy, czyli krócej niż etap przygotowawczy. Habowski zaznaczał, że podobnie dużo czasu zajmie później postprodukcja i montaż. - Jest dużo dobrego materiału i będę musiał po prostu zdecydować, na który dubel brać i na co postawić w scenie – wyjaśniał.
W wypowiedzi reżysera mocno wybrzmiał także bielski kontekst filmu. Habowski pochodzi z Bielska-Białej i właśnie tu osadził część historii. - Kiedy myślałem, gdzie Krzysztof, główny bohater, będzie mieszkał, od razu myślałem o swoim osiedlu, Osiedlu Karpackim. Tak się złożyło, że możemy tutaj to realizować – mówił.
Jak przyznał, na planie nie ma jeszcze czasu na sentymentalne podsumowania. - Nie mam momentu na to, żeby się zadumać i pomyśleć: kurczę, to jest moje osiedle, na którym się wychowałem, i teraz realizuję na tym osiedlu film. Może po tym, jak skończymy realizację filmu, będę miał moment na oddechnięcie – dodał.
Dla Habowskiego „Radioamator” ma być filmem opartym na prawdziwych emocjach i bohaterach, których nie da się zamknąć w prostych schematach. Reżyser zapowiada historię poruszającą, ale niepozbawioną elementu rozrywkowego. Jak mówił, film „mieni się różnymi kolorami i emocjami”, a jego siłą mają być różne odcienie: czułość, humor, wzruszenie i codzienność.

Reżyserem filmu jest Tomasz Habowski, autor „Piosenek o miłości”, prezentowanych m.in. na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. Za zdjęcia odpowiada Tomasz Woźniczka.
Produkcja powstaje przy wsparciu Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej oraz jako koprodukcja Instytucji Filmowej Silesia Film, współfinansowana przez Śląski Fundusz Filmowy. Partnerem przedsięwzięcia jest Bielsko-Biała, a za dystrybucję odpowiada Monolith Films.
Zakończenie zdjęć zaplanowano na 30 maja. Film „Radioamator” w 2027 przejdzie najpierw festiwalową ścieżkę, a później trafi do kin.
Czytaj także:
Bielsko-Biała na planie filmowymFilmowcy polubili nasze miasto nie tylko dzięki specyficznemu klimatowi ale także dobrej współpracy z lokalnymi władzami i instytucjami.
2025-10-22
Premiera filmu z bielskimi plenerami - "Uwierz w Mikołaja 2" w kinach już 7 listopada [ZWIASTUN]
2025-10-22
Premiera filmu Uwierz w Mikołaja 2 już 7 listopada
2025-08-17
Frankfurt 1949 w Bielsku-Białej. Pawlikowski kręci „Vaterland” z gwiazdami kina niemieckiego
2025-08-14
„Vaterland” w Bielsku-Białej – miasto zagra w filmie o losach Thomasa Manna
2025-01-28
Plan filmowy na Starówce w Bielsku-Białej. Sztuczny śnieg i ponad setka statystów
2025-01-24
„Uwierz w Mikołaja 2” – ruszają zdjęcia do kontynuacji świątecznego hitu
2023-02-15
Bielsko i Biała w filmowych kadrach. Lata 90. i najnowsze produkcje filmowe na ulicach naszego miasta i regionu
2022-01-20
Uwierz w Mikołaja - na planie filmowym. Wieczorne zdjęcia na bielskiej Starówce
2021-06-10
Filmowcy pokochali Bielsko-Białą. Już w lipcu zdjęcia do wojennego serialu
2021-06-05
W Bielsku-Białej rozpoczęły się nagrania do filmu Niebezpieczni dżentelmeni
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu bielskirynek.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
Mobilne zbiórki tekstyliów wracają do Bielska-Białej
A osiedle Żeromskiego ?
Azja
14:14, 2026-05-06
Pokazy lotnicze: sukces z zastrzeżeniami
Kurde ludzie czy wyście totalnie zwariowali? Organizacja pokazów, to duży koszt. Trzeba opłacić tych co latają i paliwo. Organizator chce zarobić i to jest dla mnie w zupełności normalne. Jesteście roszczeniowi. Nigdy nie narzekałem gdy pikniki w Krakowie były biletowane. Płaciłem bez narzekania, bo wiedziałem że pokazy lotnicze, to coś wyjątkowego i warto dać nawet 50 zł za bilet. Za darmo by chcieli. Dramat
Daniel_90
11:01, 2026-05-06
Pokazy lotnicze: sukces z zastrzeżeniami
Co do odpowiedzi współorganizatora ze strony AllstarGlider -pełna zgoda, to wszystko prawda. Ale; dokładny program został mi podany mailem 48 godzin (!) przed rozpoczęciem imprezy. Próbowałem dowiedzieć się wcześniej o szczegółach m.in. przez lokalny portal jak również przez stronę Aeroklubu BB, -ukazywał się tylko obraz banneru reklamującego aerosploty -nic więcej. Zaprosiłem znajomych spoza Bielska mając nadzieję że zobaczymy co nieco między godziną 14 (o której to godzinie było podane rozpoczęcie pokazów), a 17-tą kiedy to musieliśmy opuścić lotnisko. Wyszliśmy na nie za bardzo poważnych. Zainteresowałem się jak to wygląda np. na airshow w Suwałkach - proszę sprawdzić -na dwa miesiące przed imprezą (27 czerwca) jest podana godzina otwarcia oraz godzina rozpoczęcia pokazów, bardzo szczegółowo podane są informacje n/t biletów. CZY DLA AEROSPLOTÓW W BIELSKU NIE DAŁO SIĘ TEGO ZROBIĆ ? Co do biletów ; 1-z "automatu" zamówiłem bilety ulgowe (jesteśmy emerytami) -komu one przysługują dowiedziałem się dopiero czytając regulamin. Dokonałem wszystkich formalności (2×opłata transakcyjna) żeby otrzymać zwrot za te bilety (nie można było dopłacić) -i po12-tu dniach -cisza. Nikt nie był nawet łaskaw odpowiedzieć z ToBilet na mój monit w tej sprawie wysłany mailem. Dopiero w czternastym dniu po mojej zdecydowanej interwencji telefonicznej otrzymałem zwrot opłaty za te bilety (!), 2- będąc za granicą brałem kilka razy udział (może nawet 10) w Airshow'ach -zawsze biletem była opaska (różnych kolorów na weekendowe dni), z którą można było dowolną ilość razy opuszczać obszar dla widzów. Jakim prawem w Bielsku zmuszano do przebywania na terenie pokazów od godz. 14-tej aż do zakończenia pokazów ?! Przecież tak jak w moim przypadku (mieszkam niedaleko lotniska) nie byłoby problemem wyskoczyć na chwilę do domu (chociażby zmienić ubranie) mając przecież opłacony bilet NA CAŁĄ IMPREZĘ ! I taka forma biletów ma obowiązywać m.in. w Suwałkach. Bielsko-Biała pierwsza Polska Stolica Kultury nie zasłużyła na to ??? Zupełnie zignorowano osoby niezainteresowane samym oglądaniem -mam na myśli rodziców z dziećmi którzy chcieli w ten upalny dzień kupić coś dla swoich pociech np. coś do picia ? Nie dało się zlokalizować chociażby jednego takiego punktu przed bramkami ? Bardzo obiecująca w reklamie impreza, ale organizatorzy nie stanęli na wysokości zadania i tym samym nie przyczynili się pozytywnego współtworzenia obrazu Naszego Miasta jako Polskiej Stolicy Kultury na którą ze wszech miar zasługuje.
Zetjot
20:29, 2026-05-05
Pokazy lotnicze: sukces z zastrzeżeniami
To teraz inni wiedzą jak czują się Mieszkańcy z Placu Wojska Polskiego i okolicznych ulic gdy co tydzień mają najazd kilku tysięcy hunów na każdą imprezę organizowaną w tej przestrzeni.
Pilot
15:55, 2026-05-04