Do Rady Miejskiej w Bielsku-Białej trafiła petycja dotycząca wprowadzenia zakazu używania petard i fajerwerków hukowych w okresie okołosylwestrowym 2026/2027. Autorzy petycji powoływali się na ochronę zwierząt domowych, dzikich i leśnych, ale także na bezpieczeństwo publiczne oraz ochronę życia i zdrowia mieszkańców.
Projekt uchwały przygotowany w tej sprawie zakłada jednak uznanie petycji za niezasługującą na uwzględnienie. Miasto nie tyle kwestionuje sam problem, ile wskazuje, że obecne przepisy nie dają samorządowi wystarczająco mocnej podstawy do wprowadzenia szerokiego lokalnego zakazu.
Wnioskodawcy zwracali uwagę, że sylwestrowa pirotechnika powoduje stres i zagrożenie dla zwierząt, ale jest też uciążliwa dla części mieszkańców. Problem dotyczy więc nie tylko sposobu świętowania, ale również prawa do spokoju, bezpieczeństwa i ochrony przed nadmiernym hałasem.
Prezydent Miasta wskazał, że w Bielsku-Białej obowiązuje już uchwała z 1995 roku zakazująca używania materiałów pirotechnicznych w miejscach publicznych, ale zawierająca wyjątki, m.in. dotyczące okresu świąteczno-noworocznego.
Zdaniem miasta przepisy porządkowe mogą być wprowadzane tylko wyjątkowo: gdy występuje nagłe, lokalne i realne zagrożenie dla życia, zdrowia, porządku lub bezpieczeństwa publicznego. Tymczasem używanie fajerwerków jest zjawiskiem ogólnopolskim, znanym od lat i częściowo regulowanym już przez przepisy państwowe.
W ocenie miasta oznacza to, że lokalna uchwała wprowadzająca szeroki zakaz mogłaby zostać zakwestionowana przez wojewodę albo sąd administracyjny. Komisja Skarg, Wniosków i Petycji podzieliła to stanowisko.
Najbardziej wrażliwy punkt sprawy dotyczy ochrony zwierząt. Dla autorów petycji to podstawowy argument za ograniczeniem pirotechniki. Miasto wskazuje jednak, że sama ochrona zwierząt nie jest wystarczającą podstawą do wydania przepisów porządkowych na podstawie ustawy o samorządzie gminnym. Te odnoszą się przede wszystkim do ochrony życia i zdrowia ludzi oraz porządku i bezpieczeństwa publicznego.
To pokazuje sedno sporu: społecznie problem jest czytelny, ale prawnie jego rozwiązanie na poziomie lokalnym pozostaje ryzykowne.
Warto przypomnieć, że Bielsko-Biała kilka lat temu zrezygnowała z miejskich pokazów fajerwerków. Decyzja zapadła po internetowej ankiecie przeprowadzonej pod koniec 2018 roku. Większość głosujących opowiedziała się wtedy za odejściem od sztucznych ogni podczas imprez organizowanych przez miasto.
Od tego czasu miejskie powitania Nowego Roku odbywają się bez tradycyjnych pokazów pirotechnicznych. W zamian pojawiają się inne formy oprawy, m.in. iluminacje świetlne, mappingi czy pokazy laserowe. Tak było również przy zapowiedzi sylwestra 2025/2026, podczas którego miasto zaplanowało wydarzenie bez fajerwerków.
Stanowisko miasta można więc streścić krótko: Bielsko-Biała sama nie organizuje pokazów fajerwerków, ale nie widzi obecnie podstaw prawnych do wprowadzenia szerokiego zakazu dla mieszkańców.
W tle jest także procedowany projekt ustawy dotyczący ograniczenia używania wyrobów pirotechnicznych klasy F2 i F3, czyli popularnych fajerwerków. Według informacji zawartych w uzasadnieniu uchwały nowe przepisy miałyby wejść w życie 1 lipca 2027 roku. Miasto uznaje to za dodatkowy argument, by nie regulować sprawy wyłącznie lokalnie.
Spór o fajerwerki nie znika. Przesuwa się jednak z poziomu samego obyczaju na poziom prawa. Pytanie nie brzmi już tylko, czy warto strzelać. Coraz częściej brzmi: kto i na jakiej podstawie może zdecydować, że huk kończy się tam, gdzie zaczyna się bezpieczeństwo innych?
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu bielskirynek.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
Skarga mieszkańców Placu Wojska Polskiego
Jest tyle innych miejsc w Bielsku gdzie mogłyby odbywać się koncerty . Stadion , Lotnisko , Błonia... Tam jest więcej miejsca i odpowiednie zaplecze. A nie w centrum miasta na małym placyku upychanie czasami tysiące ludzi... Ten plac pod względem imprez plenerowych to niewypał.
M
13:04, 2026-06-26
Skarga mieszkańców Placu Wojska Polskiego
Nigdy wszystkim się nie dogodzi, nie umrą z tego powodu. Nie myślą że w ten sposób też reklamuje się nasze kochane Bielsko-Biała oprócz tego zawsze jakieś pieniądze wpływają do miasta a fortepian to kpina właśnie jest wspaniały, pozdrawiam
January
12:51, 2026-06-26
Skarga mieszkańców Placu Wojska Polskiego
W lesie pewnie przeszkadzała by tym ludziom cisza. Jak człowiek mieszka w samym sercu miasta to z pełnymi tego konsekwencjami akceptuje to co w miescie się dzieje. Jak ktoś mieszka na wsi to musi liczyc się z faktem że bedzie pachnieć to gnojem to kiszonką a rano pieją koguty. Ja mieszkam za bramką boiska, więc mam krzyki a również festyny i koncerty. Cieszy mnie ludzka aktywność i zabawa na pełne głośniki. Takie jest życie. Jak będę starym, zgnuśniałym tetrykiem i będzie mi wszystko przeszkadzało to się wyprowadzę a nie będę przeszkadzał tym, którym hałas, zabawa i fortepian jest potrzebny. Ludziom od ich praw i tzw. "należymisie" *%#)!& sie w głowach. Dobrobyt, prawa i wygoda nie zawsze idzie w parze z logiką, tolerancją i szacunkiem do potrzeb innych (mieszkanców). Jak się imprezy przeniosą na Błonia to się odezwą obrońcy saren, żuków i dżdżownic. Miasto tworzą ludzie a chorzy ludzie tworzą chory świat...
KK
12:46, 2026-06-26
Skarga mieszkańców Placu Wojska Polskiego
Najbardziej zadziwiające to że nikomu parking przez lata nie przeszkadzał. Dymy, spaliny i hałas. Ale nagle miasto robi dobra rzecz i rewitalizuje plac na przestrzeń kultury... Jakie to polskie by wiecznie narzekać...
PP
08:11, 2026-06-26