W czasach, gdy jedno zdanie potrafi wywołać ogólnopolską burzę, a algorytm szybciej niż redaktor decyduje, kto zostanie usłyszany, rozmowa o języku przestaje być akademickim ćwiczeniem. 21 lutego w Książnicy Beskidzkiej w Bielsku-Białej, podczas obchodów Międzynarodowego Dnia Języka Ojczystego, temat wybrzmiał z pełną mocą – od poezji po spór o feminatywy i granice moderacji w sieci. Wydarzenie wpisywało się w program Polskiej Stolicy Kultury, podkreślając, że debata o języku to także element miejskiej tożsamości.
Międzynarodowy Dzień Języka Ojczystego został ustanowiony przez UNESCO w 1999 roku jako wyraz troski o różnorodność językową świata. W Polsce to święto od lat nabiera coraz większego znaczenia – nie tylko w szkołach i na uczelniach, ale także w instytucjach kultury. Tegoroczne obchody w Bielsku-Białej pokazały, że język nie jest wyłącznie narzędziem komunikacji. To przestrzeń sporów, emocji i tożsamości.
Wieczór w Książnicy Beskidzkiej podzielono na dwie wyraźne części: literacką i publicystyczną.
Pierwsza część wieczoru w Książnicy Beskidzkiej upłynęła pod znakiem spotkania z Magdaleną Szpunar – poetką, socjolożką i medioznawczynią związaną z Uniwersytetem Śląskim w Katowicach, wcześniej współpracującą z Uniwersytetem Jagiellońskim. Autorka znana jest także z publikacji naukowych, m.in. książki "Kultura cyfrowego narcyzmu".
Rozmowa koncentrowała się na roli poezji zaangażowanej oraz na pisaniu jako formie autoterapii. Nie zabrakło odniesień do problemów socjologicznych, takich jak obojętność czy społeczna znieczulica – zjawisk, które autorka analizuje również w swojej pracy badawczej.
Wyraźnie wybrzmiało zdanie, które można potraktować jak motto spotkania: „Słonecznych ludzi nam trzeba” – tytuł jednego z wierszy poetki.
Nie naiwnych i bezkrytycznych, lecz uważnych, reagujących, dostrzegających dobro. Ta refleksyjna, literacka część wieczoru stała się naturalnym wprowadzeniem do późniejszej debaty o odpowiedzialności za słowo i roli języka we współczesnym świecie.

Druga część wydarzenia miała bardziej publicystyczny charakter. Zamiast poetyckiej metafory – konkret i dyskusja. W rozmowie udział wzięły Paulina Mikuła, autorka kanału „Mówiąc Inaczej”, oraz Aneta Korycińska, znana jako „Baba od polskiego”. Spotkanie prowadziła Paulina Czernek-Pasierbek.
Punktem wyjścia stał się język inkluzywny – temat od kilku lat wywołujący emocje zarówno w środowisku akademickim, jak i w debacie publicznej. Czy feminatywy są naturalnym etapem rozwoju polszczyzny, czy raczej efektem ideologicznej presji? Czy zmiana języka realnie wpływa na rzeczywistość społeczną, czy jedynie porządkuje jej symbolikę?
Rozmówczynie podkreślały, że język nie jest neutralny – utrwala społeczne hierarchie i stereotypy, ale może też je korygować. Przywoływano historyczne przykłady zmian, choćby w nazewnictwie zawodów wykonywanych przez kobiety, które dziś wydają się oczywiste, a jeszcze niedawno budziły sprzeciw.
Dyskusja szybko przeniosła się na salę. Pojawiło się wiele pytań, często osobistych, wynikających z doświadczeń związanych z językiem w internecie i w relacjach rówieśniczych. Wyraźnie zaznaczyła się obecność młodych uczestników, dla których temat nie był abstrakcją, lecz elementem codzienności.
Nie zabrakło także pytania o granice: na ile język powinien podlegać regulacji instytucji czy środowisk eksperckich, a na ile rozwijać się organicznie. W tej części rozmowy wybrzmiała ostrożność – zmiana językowa wymaga czasu i społecznej akceptacji, a jej narzucanie może przynieść efekt odwrotny do zamierzonego.
Drugim wątkiem debaty była kwestia moderacji treści w mediach społecznościowych. Algorytmy, regulaminy i automatyczne blokady stały się dziś realnymi „redaktorami” debaty publicznej. Problem nie sprowadza się jednak do prostego podziału na wolność słowa i zakaz.
Dyskusja dotyczyła tego, kto ustala standardy komunikacji w przestrzeni cyfrowej, według jakich kryteriów i z jaką możliwością odwołania. Panelistki zwracały uwagę, że prywatne platformy – choć formalnie działają jako firmy – pełnią funkcję quasi-publiczną. Ich decyzje mają realny wpływ na widoczność poglądów, zasięg treści i możliwość uczestnictwa w debacie.
Panel nie przyniósł jednoznacznych odpowiedzi, ale pokazał skalę problemu. Wspólnym wnioskiem była potrzeba większej transparentności oraz edukacji medialnej – tak, aby użytkownicy rozumieli zasady funkcjonowania platform i potrafili świadomie z nich korzystać.
Kolejnym tematem były tzw. trigger warningi, czyli ostrzeżenia przed treściami mogącymi wywołać silną reakcję emocjonalną. To praktyka coraz częściej obecna w przestrzeni akademickiej, medialnej i kulturalnej.
Czy to wyraz troski o osoby z doświadczeniem traumy, czy przejaw nadmiernego filtrowania rzeczywistości? W dyskusji podkreślano, że problem nie jest czarno-biały. Z jednej strony chodzi o empatię i wrażliwość – szczególnie wobec osób, które doświadczyły przemocy czy poważnych kryzysów psychicznych. Z drugiej – pojawia się obawa, że nadmierna liczba ostrzeżeń może prowadzić do unikania trudnych tematów, a nawet do ograniczania swobody twórczej.
Panelistki wskazywały, że kluczowa jest proporcja. Ostrzeżenie nie powinno zastępować treści ani jej neutralizować, lecz informować odbiorcę, dając mu możliwość wyboru.
Choć tematy panelu były różnorodne – od feminatywów po algorytmy – łączył je jeden wspólny mianownik: odpowiedzialność za słowo. Nie w sensie autocenzury wynikającej ze strachu, lecz świadomości, że język kształtuje relacje społeczne, buduje wspólnotę lub ją rozbija.
W kontekście całego wieczoru – od poezji zaangażowanej po debatę o inkluzywności – wybrzmiała myśl, że słowo może ranić, ale może też budować. I to użytkownicy języka – nie abstrakcyjne instytucje – ostatecznie decydują o jego kierunku rozwoju.
Obchody Międzynarodowego Dnia Języka Ojczystego w Książnicy Beskidzkiej pokazały, że rozmowa o polszczyźnie nie jest akademickim ćwiczeniem. To dyskusja o demokracji, władzy, wrażliwości i granicach wolności. A także o tym, czy potrafimy słuchać – nie tylko mówić.
Czytaj także:
Polska Stolica Kultury - luty 2026Wydarzenia w ramach Polskiej Stolicy Kultury w Bielsku-Białej w lutym 2026.
2026-02-08
PSK: Festiwal Teatrów Integracyjnych „Machinarium” - PROGRAM
2026-01-10
Polska Stolica Kultury 2026: wydarzenia w lutym w Bielsku-Białej
2026-01-01
Premiera spektaklu SMAKI z udziałem aktorów z niepełnosprawnością
2026-01-01
Prapremiera filmu animowanego „Orzełek Iggy” - luty 2026
2026-01-01
PSK2026: Międzynarodowy Dzień Języka Ojczystego w Książnicy Beskidzkiej
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu bielskirynek.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
Petycja mieszkańców w sprawie ulicy 1 Maja
Pierwsze spotkanie w sprawie remontu ulicy 1 Maja odbyło się ponad rok temu,widocznie ruch BB powstał po tym spotkaniu skoro nie mają odpowiednich informacji🙄
Magda
06:29, 2026-02-14
Petycja mieszkańców w sprawie ulicy 1 Maja
Pani Aurora Mazur to chyba próbuje zdobyć popularność na "plecach" innych - przyklejając się do zaangażowania innych osób. O tej Pani nikt z mieszkańców nie słyszał . O Ankiecie też nie...
Bielszczanka
18:47, 2026-02-12
Petycja mieszkańców w sprawie ulicy 1 Maja
Oczywiście ,że mieszkańcy powinni mieć prawo do wypowiedzenia się w tej sprawie.ktos kto w planie kolejne ograniczenia chociażby ilości miejsc parkingowych powinien publicznie zapytać mieszkańców miasta i won z ratusza
Lukaszbb
18:20, 2026-02-12
Petycja mieszkańców w sprawie ulicy 1 Maja
Mieszkam na1 maja nikt się że mną nie kontaktował a co to za ruch doBBre miasto? te nie słyszałam a uczestniczyłam we wszystkich konsultacjach z moeszkancami
Ana
14:08, 2026-02-12