Zamknij
REKLAMA

Gdy w miasto wychodzą kocie anioły

10:52, 18.04.2021 | maj 2019 [gazeta Bielski Rynek]
Skomentuj
REKLAMA

Mają zapakowane przysmaki: świeżo ugotowany kurczak, podroby, pokrojona wołowina, ryba, żółtka, ser biały. Do tego sucha karma. I bezwzględnie butelka wody. Tak zaopatrzone robią objazd miejsc dokarmiania kotów. Na rowerze, autobusem, najczęściej jednak na nogach, ponieważ zwykle to emerytki. Oszczędzają na ogrzewanie, prąd, czynsz. No i oczywiście na koty.

Pasja przeważnie zaczyna się przypadkiem. Pewnego dnia zauważysz kota. Typowego osiedlowego buraska czy łaciatkę, biało-czarną “krówkę”. Chudy, wynędzniały, lękliwy, wygłodniały. Często widać ropę w oczach, braki w uzębieniu, poszarzałe futerko. Rzadko zdarzają się kalekie, gdyż twarde podwórkowe życie eliminuje słabszych. Takiego kota zobaczysz i gdy masz serce nie z kamienia, zaczynasz mu pomagać. W stadzie dokarmianych przez karmicieli mruczków znajdzie się miejsce dla każdego bezdomniaka. Czasem zabłądzi i zostanie tu na dłużej kot domowy, który stał się bezdomny. W większości jednak przeważają wolno żyjące koty, potocznie nazywane “dzikimi”.

One nigdy nie miały bliskiego kontaktu z człowiekiem. Nie szukają bliskości, akceptują tylko to, że dostają od niego pożywienie. Wolą żyć na wolności, polować, wylegiwać się na skwerach lub na dachach (popularne w Portugalii) jak bohater powieści Marka Twaina “Huck Finn”. W zimie marzną, atakują ich choroby, muszą walczyć o swój rewir i o miłość, gdy przyjdzie pora. Są szczęśliwe. Dla nich robimy domki zimowe i otwieramy okienka piwniczne (niestety nie wszyscy mieszkańcy to akceptują).

Łapiemy je i sterylizujemy aby ograniczyć populację kotów. Potem wypuszczamy w tym samym miejscu (bardzo ważne). Jeśli się uda to przemycamy do jedzenia środki odrobaczające, ranne leczymy i ponownie wypuszczamy. Nie wiemy jak i gdzie odchodzą. Koty chore szukają kryjówki. Znikają nagle pojawiają się nowe. Kot wolno żyjący nie żyje dłużej niż 3 do 5 lat. Wśród kociąt urodzonych na wolności przeżywa mniej niż połowa. Nie wierzyłem w to, dopóki nie zobaczyłem tego na własne oczy. Żywot kota wolno żyjącego jest jednak nie do pozazdroszczenia.

Koty bezdomne to często udomowione zwierzęta, które kiedyś miały opiekunów, ale z różnych powodów ich utraciły. Czasem powodem bezdomności jest zaginięcie lub zagubienie. Jednak świadome porzucenia nader często wciąż się zdarzają. Niechciane zwierzęta traktuje się jak zużyte zabawki, które się znudziły. Wywozi się je na obcy teren, pod schronisko, pod dom zwierzoluba, wypuszcza i odchodzi. Nie mam szacunku do takich ludzi, nic tego nie zmieni. Dziwi mnie jak mogą żyć spokojnie robiąc takie rzeczy. Czy znają pojęcie sumienia, dobra i zła ? Tyle o nich. Nie warci są naszej uwagi. Kot bezdomny daje się pogłaskać, choć czasem z oporami. Jeśli doświadczył krzywdy, dla swojego bezpieczeństwa staje się nieufny. Poza tym życie na ulicy wymaga ostrożności. Nie każdy człowiek chce pomóc.

Nie każdy jest Człowiekiem. Ludzie są przesądni, zmęczeni życiem, czasem znudzeni. Często koty obrywają za nasze niepowodzenia i frustracje.Przez wieki wielu naszych Braci Mniejszych doświadczyło tego boleśnie. Koty bezdomne staramy się odłowić i przysposobić do adopcji. Wtedy rozkwitają, nabierają ciała i radości życia. Wspaniale jest to oglądać. Karmicielki, a ostatnio i karmiciele, są dla nas solą danej społeczności. Dzięki nim jeszcze wokół nas żyją koty. Magiczne i piękne stworzenia, które samym wyglądem i zachowaniem napełniają nas wiarą w piękno i magię. W Bielsku-Białej zarejestrowanych jest ok. 100-u karmicieli. Znam osobiście tylko kilkanaście osób, ale każda z nich jest godna szacunku i podziwu za swoją wrażliwość i oddanie stworzeniom, którymi większość ludzi się nie interesuje. “Kot sobie poradzi” - tak często słyszymy od osób zajętych sobą i swoim życiem, od tych “wygodnych”, którym nie wpojono w dzieciństwie empatii. Może w rzadkich wypadkach w zasadzie by sobie poradził, gdyby nie szkodząca działalność człowieka, która mocno ogranicza samodzielne bytowanie kota wolno żyjącego.

Szczęśliwe są dobre dusze, które czuwają nad potrzebującymi kotami. Dzięki takim właśnie Kocim Aniołom bezdomniaki mają szansę na dłuższe i zdrowsze życie. Pani Wanda, Maria, Beata, Ewa, Grażyna, Jadwiga, Urszula, Anna, Klaudia, Jola, Ewa, Magda, Halina, Irena, Aneta, Panie Basie, Kamila, Asia, Dominika, Agnieszka, Lucyna, Agata, Roksana, Daria, Wiktoria, Beata, Dorota, Pan Staszek, Jurek, Zbyszek, Sebastian, Michał, Olek. To tylko część osób, które znam, a które codziennie dbają o lepsze życie wolno żyjących i bezdomnych kotów. Szacunek dla Was Kocie Anioły. Nie dbajcie o to, co powiedzą ludzie. Dbajcie o Braci Mniejszych. Tak trzeba. Kto jak nie wy?

(maj 2019 [gazeta Bielski Rynek])

Rocznik 1966 krakus. Z zawodu inżynier, z zamiłowania bluesman, wokalista, kompozytor, autor tekstów piosenek i felietonów. Wolontariusz kilku organizacji pozarządowych. Lubi pomagać. Kocha góry, zwierzęta (głównie psy i koty), ksiąźki, film i muzykę, szczególnie z lat 60 i 70. Nie lubi stać w miejscu. Ma pomysły i nie boi się ich realizować. Współwłaściciel klubu “Ósme Niebo” w Bielsku-Białej, w którym idee przybierają realny kształt.

Darek Dzida

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA

komentarz (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

REKLAMA
0%