Sobotnie popołudnie i wieczór w Bielsku-Białej miały swoje własne tempo: trochę spaceru, trochę historii, trochę przemysłu, trochę architektury i sporo miejskiej ciekawości. Podczas Nocy Muzeów udało nam się odwiedzić tylko część miejsc przygotowanych dla mieszkańców. Ale ta część wystarczyła, by zobaczyć, jak różnorodne potrafi być miasto, kiedy po godzinach otwierają się jego bramy, podwórka, archiwa, pałacyki i miejsca zwykle mijane w biegu.
::photoreport{"type":"see-button","item":"983"}
Już od początku było widać, że Noc Muzeów przyciągnęła mieszkańców. Przy kolejnych punktach programu gromadziły się grupy zwiedzających, którzy słuchali przewodników, oglądali wystawy, wnętrza i pokazy przygotowane specjalnie na ten wieczór.
Pierwszym punktem naszej redakcyjnej wędrówki było podwórko dawnej pralni przy ul. 11 Listopada 63. O historii tego miejsca opowiadał Jacek Proszyk, a słuchaczy zdecydowanie nie brakowało. Było widać skupienie, zainteresowanie i tę charakterystyczną ciszę, która pojawia się wtedy, gdy opowieść naprawdę trafia do ludzi. Wydarzenie przygotowane przez Stowarzyszenie Passio Creatio – Pedanterja.

Potem przyszedł czas na Befaszczot i zupełnie inny klimat. Zamiast kameralnego podwórka - stare maszyny, przemysłowa przestrzeń i opowieść o fabrycznym Bielsku. Jacek Kachel oprowadzał po miejscu, w którym można było zobaczyć linię produkcyjną szczotek: od segregacji włosia aż po naklejenie etykiety. Największą atrakcją było to, że wszystkie maszyny pracowały, a pracownicy chętnie odpowiadali na pytania zwiedzających.

Kolejnym przystankiem było Archiwum Państwowe przy ul. Piłsudskiego. Tu największe wrażenie robiła skala zbiorów i świadomość, że za każdą teczką, aktem i dokumentem kryje się fragment czyjejś historii. Pracownicy mówili o 4,5 kilometra akt, które za chwilę mogą przestać mieścić się w obecnej przestrzeni.

W Pałacyku Emanuela Rosta, dziś siedzibie Wojewódzkiej Biblioteki Pedagogicznej, tempo znów zwolniło. Budynek przeszedł niedawno remont i rzeczywiście robi imponujące wrażenie — zarówno z zewnątrz, jak i we wnętrzach. Tu liczyły się detale, światło oraz historia rodziny Rosta i samego obiektu. Podczas spotkania padło także zaproszenie na jesienną Noc Bibliotek. Ogrodu niestety nie udało nam się tym razem zobaczyć, ale to dobry powód, żeby wrócić tu przy kolejnej okazji.

W Ratuszu zrobiło się bardziej widowiskowo. Pojawiły się pokazy ręcznego gięcia drewna oraz wystawa historycznych i współczesnych mebli giętych firmy Paged Meble. Odbył się także pokaz elegancji i dawnego ubioru przygotowany przez Stowarzyszenie Rekonstrukcji Historycznej i Kostiumingu Krynolina, a o historii miejsca i wydarzeń opowiadał przewodnik Szymon Krajewski. Dla odważniejszych przygotowano również zejście do szczeliny przeciwlotniczej.

Jednym z bardziej sentymentalnych punktów był kurs Ikarusem 280 do Starego Bielska. Żółty autobus nie był tylko środkiem transportu, ale ruchomym wehikułem wspomnień. Dla jednych to ciekawostka, dla innych powrót do czasów, gdy takie pojazdy były codziennością.
W Starym Bielsku, na dawnym grodzisku, trafiliśmy na pokaz Drużyny Najemnej Svantevit. Po archiwach, pałacykach i fabrycznych maszynach przyszedł czas na żywszy, bardziej widowiskowy finał tej części wieczoru. Przy okazji pojawiło się także zaproszenie na niedzielny piknik w Starym Bielsku.

Nie udało się zobaczyć wszystkiego - i dobrze, bo Noc Muzeów nie jest konkursem na liczbę odhaczonych punktów. Jest raczej okazją, by przez kilka godzin zobaczyć Bielsko-Białą inaczej: przez podwórka, maszyny, dokumenty, wnętrza, opowieści, przejazdy i miejsca pamięci. A potem przypomnieć sobie, że miasto nie składa się tylko z ulic i budynków. Składa się z historii, które ktoś musi jeszcze opowiedzieć.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu bielskirynek.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
Dlaczego trzeba przenieść Banialukę...
Banialuka ma wieloletnią tradycję i wiele miedzynarodowych festiwali i dlaczego to niweczyć i czy budowa nowej siedziby będzie tańsza i czy obecny budynek Banialuki nadal będzie we władaniu miasta , a może zmieni właściciela , czy słusznie ? Takie ogólnie znane fakty , które dzieją się nie tylko w Bielsku . Nie bądźmy obojętni i nie traćmy tego co zbudowaliśmy właśnie w tej lokalizacji😥
zech
22:48, 2026-05-17
32. Bieg Fiata w Bielsku-Białej już w niedzielę
Szczyt bezczelności organizować cokolwiek po szyldem Fiata. Sprzedali fabrykę jakiemuś Leszczyńskiemu to wyp...lać! Niech ślad nie zostanie po tej nazwie w Bielsku!
Stary 1965
23:10, 2026-05-16
32. Bieg Fiata w Bielsku-Białej już w niedzielę
Bieg czego??? Nie róbmy sobie jaj, powinni zmienić nazwę na Bieg zwolnień, Bieg bezrobocia.... Lub coś w tym stylu
Bielszczanin....
10:51, 2026-05-15
32. Bieg Fiata w Bielsku-Białej już w niedzielę
Bieg ,,fiata,,bez fabryki Fiata...
Beskidy 60
08:02, 2026-05-15