Reklama

Po raz 4 na żywieckim rynku cofnął się czas, a wszystko to dzięki grupom rekonstrukcyjnym, które stawiły się w ten nieprzyjazny, zimny dzień na wezwanie Chorągwi Żywieckiej. Pośród szczęku rycerskiego oręża i huku strzelających dział, można było spotkać bohaterów z Tolkienowskiej krainy Śródziemia, beskidzkich zbójników i ich wodza Klimczoka, wytwornych muszkieterów i zawadiackich giermków oraz panny, żywo podrygujące w rytm średniowiecznych pieśni. Kto był ciekawy, mógł usłyszeć pełne pasji opowieści o historii broni palnej i husyckich bojach oraz dowiedzieć się, gdzie wiodły szlaki zbójeckich wypadów.