Bielska Dycha - fotorelacja z wydarzenia

Bielska Dycha - fotorelacja z wydarzenia foto Roman Anusiewicz

30 września miała swoją inaugurację Bielska Dycha - maraton, którego celem była nie tylko wspólna zabawa, sprawdzenie swoich sportowych możliwości, ale przede wszystkim pomoc w zebraniu środków na budowę świetlicy-azylu dla dzieci.

O pierwsze refleksje po imprezie zapytaliśmy pomysłodawczynię maratonu i główną organizatorkę Marię Lachowicz-Bogunię.

M.L.B.: Była to pierwsza tego typu inicjatywa, pierwszy bieg. Liczę że w przyszłym roku będzie jeszcze lepiej. Włożyliśmy w to ogromnie dużo pracy, zebraliśmy wokół siebie dużą grupę wolontariuszy, dużo ludzi dobrej woli. Chcę im oczywiście wszystkim serdecznie podziękować. Czy coś sprawiało mi trudność? Robię to dla dzieci - nie ma dla mnie żadnych przeszkód, żadnych tematów które nie można rozwiązać. Jestem szczęśliwa że to wszystko się udało. Imprezę odwiedziło podczas tych dwóch dni parę tysięcy ludzi. W maratonie wzięło udział około 800 biegaczy, a więc więcej niż się spodziewaliśmy. Z tego miejsca zapraszam na kolejny, przyszłoroczny bieg - od stycznia ruszają zapisy.

Jakie plany na najbliższą zimę? Zimą odbędzie się “Super Paka dla Dzieciaka”. Będzie to bieg na 5 km połączony z Nornic Walking. Chcieliśmy ten rodzaj biegu włączyć już teraz, niestety nie było to na razie możliwe, ale może uda się w przyszłym roku. Bieg zimowy odbędzie się po południu i będzie miał już taki nieco świąteczny charakter.

Ambasadorem Bielskiej Dychy był raper Jacek “Mezo” Mejer. Widzieliśmy się ostatnio na kortach tenisowych w Jaworzu, dzisiaj także, nie przez przypadek pełnisz tu rolę ambasadora.

Jacek Mejer: Od czterech lat jestem amatorem biegaczem i być może fama o tym rozniosła się po miastach Polski. Myślę, że w tym bieganiu osiągnąłem w miarę przyzwoity poziom, dlatego nie pojawiam się tylko po to, aby przeciąć wstęgę i pokazać się jako artysta-celebryta, Jestem jednym z biegaczy, którzy potrafią dać z siebie wiele na trasie i osiągają jakieś przyzwoite wyniki. Wspomniałeś o kortach tenisowych, w tej chwili tenis zszedł nieco na drugi plan, na pierwszym planie jest bieganie, ale przede wszystkim jest to hasło: muzyka-sport-motywacja. Sport jako swego rodzaju odskocznia od muzyki, ale z drugiej strony coś, co umacnia tę moją muzykę. Myślę, że rozwój sportowy umacnia te fajne cechy, które przydają się i w życiu i na scenie.

Jak oceniasz dzisiejszą bielską imprezę?

J.M.: Impreza zrobiona bardzo sprawnie. Zawsze pierwsza edycja to duże ryzyko - organizatorzy muszą zmierzyć się z czymś, czego wcześniej nie było. Ludzie mają czasem pewne opory aby wiązać centrum handlowe ze sportem ale jest tu rzeczywiście fantastyczna infra-struktura, jest gdzie zaparkować, nie straszne są duże ilości ludzi, jako że mamy już prawie październik przydało się to, że jesteśmy pod dachem (chociaż dziś pogoda dopisała). Uważam, że wszystko bardzo fajnie się udało w tym roku byłem ambasadorem, krążą plotki, że za rok przyjedziemy tu zagrać koncert (śmiech). Często odwiedzam Bielsko z okazji imprez sportowych, nie grałem tu jeszcze jakiegoś dużego koncertu, więc może trzeba to nadrobić. Jest szansa zobaczyć Cię w Bielsku zimą, zdradź co jeszcze trenujesz? Nie można trenować wszystkiego i być we wszystkim dobry. Ostatnie cztery lata skupiłem się wyłącznie na bieganiu. W tej chwili trochę luzuję, dzięki czemu mam czas, aby pójść na siłownię. Raz w tygodniu chciałbym także potrenować tenis, aby nie ogrywali mnie tak mocno w Jaworzu (śmiech).

Dziękuję za rozmowę. 

Oceń ten artykuł
(0 głosów)
Ostatnio zmieniany środa, 03 październik 2018 19:03
Roman Anusiewicz

Operator filmowy. Fotoreporter - kameroman@op.pl