Dżentelmen ringu - wspomnienie o Zbigniewie Pietrzykowskim Zbigniew Pietrzykowski

Dżentelmen ringu - wspomnienie o Zbigniewie Pietrzykowskim

W maju tego roku mija trzecia rocznica śmierci Zbigniewa Pietrzykowskiego - bielszczanina, sportowca, określanego mianem boksera wszechczasów. Pochowany został 23 maja 2014 na cmentarzu Parafii Opatrzności Bożej w Bielsku-Białej. Żegnała go rodzina, przyjaciele, weterani ringu, młodzi zawodnicy, prezentujący medale Pana Zbigniewa, dziesiątki pocztów sztandarowych.

Zbigniew Pietrzykowski urodził się i wychował w małej miejsco-wości Bestwinka (w 1934 roku) w rodzinie nauczycielskiej. Bakcyla „do sportu” złapał dość wcześnie, idąc w ślady swojego starszego brata trenującego boks (młodszy podnosił ciężary). Cała jego późniejsza kariera sportowa związana była przede wszystkim z Bielskiem.

- Mój starszy brak Wiktor trenował boks w klubie BBTS, ale zabronił mi zapisać się na treningi. Zacząłem więc ćwiczyć w BKS-ie, (pod okiem trenera Mleczki przyp. red.) jednak już po kilku miesiącach przeniosłem się do BBTS, bo tu była lepsza drużyna. W Bielsku rozgrywaliśmy zawody w hali na terenie jednostki wojskowej przy ul. Bardowskiego. Warunki były bardzo skromne. Zawodnicy mieli do dyspozycji tylko szatnię do przebrania się i ubikację. Liczyła się jednak atmosfera, stworzona między innymi przez naszych kibiców. W tej hali nigdy nie przegrałem walki - wspominał w jednym z wywiadów.

Zbigniew Pietrzykowski walczył w trzech kategoriach wagowych - lekkośredniej, średniej i półciężkiej (w tej ostatniej występował podczas pamiętnej walki w Rzymie w 1960 r.). Pod okiem trenera Feliksa Stama, od którego otrzymał przezwisko „Piskorz”, przygotowywał się do swych pierwszych mistrzostw Europy (Warszawa 1953 r.), gdzie jako 19 latek odniósł swój pierwszy znaczący sukces brązowy medal w kategorii lekkośredniej.

Zbigniew Pietrzykowski stoczył w czasie swojej kariery 350 walk, z czego przegrał tylko 14 razy, dwa razy zremisował, 220 pojedynków skończyło się nokautem przeciwnika. Zdarzało się, że przed starciami trenerzy drużyny przeciwnej lub działacze prosili go … by oszczędzał rywala. I tak na przykład podczas meczu w Nowej Hucie przewodniczący Rady Narodowej zwrócił się do niego: Panie Zbigniewie, proszę bardzo nie bić za mocno naszego zawodnika. Jako bokserowi nazywanemu „dżentelmenem ringu” o takich rzeczach wszak nie trzeba było przypominać. Potrafił oszczędzać słabszych przeciwników i nie zadawać im nokautujących ciosów.

Zbigniew Pietrzykowski zdecydowanie lepiej radził sobie w mistrzostwach Europy, gdzie na najwyższym podium stawał cztery razy. Jedenastokrotnie zdobywał mistrzostwo Polski nie przegrał ani jednego pojedynku w lidze. Pomimo iż nigdy nie udało mu się sięgnąć po złoto, uznany został za najlepszego pięściarza swoich czasów. W pamięci jego kibiców, miłośników boksu pozostaną z pewnością dwa jego pojedynki; z Cassiusem Clay'em i Laszko Pappem. Igrzyska Olimpijskie w Rzymie rok 1960. Dwudziestopięcio letni Zbigniew Pietrzykowski staje do walki z nowicjuszem 18-letnim Clay'em. Polak uznawany jest za faworyta niestety przegrywa na punkty. Walka i wygrana z Polakiem przyniosła Amerykaninowi złoto i stanowiła praktycznie początek wielkiej kariery legendarnego później Muhammada Ali (zmienił nazwisko po przejściu na islam).

- Sama siła ciosu i ambicja nie wystarczyły. Żeby jeszcze tak trochę lepszą kondycję miał nasz Zbyszek - mówili o tej walce polscy komentatorzy.

- Pamiętam tę walkę. Clay był niesamowicie szybki. Tak szybko poruszał się w ringu, że Pietrzykowski nie był w stanie go trafić. To było niesamowite i Clay zasłużenie wówczas wygrał - wspomina Jerzy Rybicki, były prezes Polskiego Związku Bokserskiego.

Polak zza żelaznej kurtyny i Ali spotkali się po kilkunastu latach. Telewizja angielska zorganizowała w Londynie spotkanie z byłymi rywalami Muhammeda. Kiedy prowadzący program zapytał mistrza, czy pamięta z kim stoczył walkę w finale olimpiady w Rzymie, Ali odpowiedział, że z Polakiem. Ale on mieszka za żelazną kurtyną - dodał. Był zdziwiony, kiedy po chwili znalazłem się obok niego. Serdecznie mnie wyściskał, choć był już wtedy bardzo sławny i … krzykliwy - tak spotkanie z dawnym rywalem wspominał Pan Zbigniew.

Spotkanie w Londynie wiązało się także z promocją filmu „Niepokona-ny”, gdzie Ali grał główną rolę. - Na zakończenie spotkania w Anglii, Pietrzykowski otrzymał od legendy boksu złoty krążek, którego wartość jak się później okazało pokryła połowę funduszy budowy domu rodziny Pietrzykowskich - wspomina Zbigniew Bokun w Przeglądzie Sportowym. To była jedna z dwóch najważniejszych walk w jego karierze - druga to starcie z Węgrem Laszko Pappem, uznawanym do dziś za jednego z najlepszych zawodników w historii boksu amatorskiego, podczas igrzysk w Melbourne w 1956 r. Pietrzykowski uległ przeciwnikowi i zdobył brązowy medal, chociaż podczas turnieju przedolimpijskiego w Hali Mirowskiej w Warszawie znokautował swojego przyszłego rywala.

Mało kto wie, iż końcem lat 50. Zbigniew Pietrzykowski stał się na jakiś czas „właścicielem” kawiarni „Pawilon” przy ulicy Partyzantów (obok kortów tenisowych). Budynek administrowany był wówczas przez BBTS. Dzięki już wtedy znanemu nazwisku, bokserowi udało się załatwić koncesję. W zaadoptowanej Sali konferencyjnej na parterze ustawiono 10 stolików. Pomimo swej oficjalnej nazwy i tak powszechnie mówiło się na to miejsce „U Pietrzykowskiego”. Przychodziło tam sporo ludzi, zwłaszcza kibiców, podziwiających swego „mistrza”. Dzisiaj powiedziano by, że był swego rodzaju celebrytą, chociaż wtedy nie używano tego słowa. Niestety interes nie okazał się zbyt intratny i po pięciu latach lokal został zamknięty. Zbigniew Pietrzykowski rozwijał swoją karierę w czasach, gdy nawet najwięksi polscy mistrzowie boksu nie mieli możliwości boksować na zawodowych ringach.

- Niejednokrotnie proponowano mu wyjazd z kraju i przejście na zawodowstwo zawsze jednak odmawiał - jak wspomina jego córka Dorota - zbyt mocno kochał swój kraj.

Jak wspominał nasz bohater w wywiadzie dla Piotra Zawadzkiego (www.slask.sport.pl) - Pieniądze zarobione w boksie starczały akurat na utrzymanie rodziny. Klubowy etat to było jakieś 2 tys. Złotych w przeliczeniu wychodziło 20 dolarów. Za sukcesy dostawało się na przykład komplet garnków, chociaż brązowy medal na igrzyskach w Tokio w 1964 r. został wyceniony na 50 dol. Jak wygrałem plebiscyt na najlepszego sportowca w woj. katowickim, dostałem książkę, a drugi w konkursie sławny bramkarz Edward Szymkowiak jakąś cenniejszą nagrodę. Roman Stachoń, szef ówczesnego Wojewódzkiego Komitetu Kultury Fizycznej, postanowił mi to jakoś wynagrodzić i dał talon na samochód. Mogłem wtedy kupić skodę spartak - opowiadał bokser. Przyjaciele Zbigniewa Pietrzykowskiego wspominają go jako człowieka wymagającego, ale też niezwykle pogodnego i dowcipnego, o czym może świadczyć fakt, iż dwa kolejne dobermany, które posiadał, otrzymały imię Ali. Potwierdza tę opinię także jego córka Dorota.

Po zakończeniu kariery bokserskiej w 1968 r. Zbigniew Pietrzykowski nie rozstał się ze sportem, lecz zajął się trenowaniem nowej kadry (był trenerem w klubach: BBTS, GKS Katowice, Wisła Kraków). Próbował także swoich sił także jako biznesmen, prowadząc wspólnie z żoną firmę produkującą przewody kominowe do domów jednorodzinnych (firma istniała 24 lata). W latach 1993-1997 miał swoją przygodę z polityką zasiadał w Sejmi II kadencji z ramienia Bezpartyjnego Bloku Wspierania Reform. Działał w Polskim Komitecie Olimpijskim i Fundacji „Gloria Victis”, która pomaga byłym sportowcom. Jako trener zdarzyło mu się uczyć boksu słynnego aktora Willera Dafoe, kiedy to w 1989 r. na terenie obozu koncentracyjnego w Auschwitz kręcony był film „Triumf ducha” z udziałem tegoż aktora. Pan Zbigniew konsultował wówczas przebieg pojedynków toczonych przez bohaterów filmu. W 2003 roku w konkursie zorganizowanym z okazji 80-lecia Polskiego Związku Bokserskiego, wybrany został za najlepszego boksera w historii, wyprzedzając nawet Jerzego Kuleja, Wiesława Rutkowskiego i Tadeusza Walaska.

Źródła: Slask.sport.eu, Przegląd Sportowy, sport.pl, bokser.org

Czytany 149 razy
Top
We use cookies to improve our website. By continuing to use this website, you are giving consent to cookies being used. More details…