Zumba z sercem - rozmowa z Ireną Awieruszko-Ptaszkiewicz Irena Awieruszko-Pietraszkiewicz

Zumba z sercem - rozmowa z Ireną Awieruszko-Ptaszkiewicz

Rozmawiamy dziś z Panią Ireną Awieruszko-Ptaszkiewicz - instruktorką Zumba Fitness z Bielska-Białej, inicjatorką i organizatorką bielskich Maratonów Charytatywnych Zumba Fitness.

Z zamiłowania jest Pani pedagogiem i plastykiem, skąd wzięła się zatem pasja do Zumby?

Tak z zamiłowania i z wykształcenia jestem plastykiem i pedagogiem. Ukończyłam Liceum Plastyczne w Opolu o specjalności ceramika i Wychowanie Plastyczne na Uniwersytecie Śląskim w Cieszynie, specjalność malarstwo. Całe moje dzieciństwo i młodość - to był świat sztuki, w który uciekałam od tego, co się działo w moim realnym życiu. Dość szybko już w dzieciństwie zauważyłam, że jestem w tym dobra, że z łatwością przychodzi mi rysowanie, malowanie, a w Liceum Plastycznym zrozumiałam, że moja inność, to coś co mnie wyróżnia, daje więcej inspiracji, wpływa na wrażliwość i odmienny sposób patrzenia na otaczający świat. Wyrażałam więc z całą mocą, to co czuję, swoje zagubienie, lęki, ból wynikający z mojej choroby i towarzyszących jej przeżyć z pobytów w szpitalach, na wizytach lekarskich. Rysowałam dość mroczne rzeczy myśląc, że zadziała to u mnie jak katharsis, że przenosząc swój ból na papier uwolnię się od tego wszystkiego. Ale tak się nie stało, zresztą zdrowotnie czułam się coraz gorzej, psychicznie też .

Ukończyłam studia, zaczęłam pracę, znalazłam miłość swego życia - ale nie było dobrze, było coraz gorzej, Po kilku latach pracy w szkole, po śmierci mojej mamy, która już prawie zwyciężyła z rakiem, była po 5 latach walki, a umarła w wyniku powikłań po leczeniu, woda w płucach, której lekarze nie zauważyli, myśląc, że to astma... I moje pogarszające się zdrowie, diagnozy lekarzy, że będzie coraz gorzej, że muszę nauczyć się żyć z bólem i stopniowym ograniczeniem sprawności, że najpierw chodzenie z laską, a potem może 2 kule, a może nawet i wózek inwalidzki...

Trochę za dużo tego było...wpadłam w depresję...w naszym związku też nie było dobrze, bo na nic siły nie miałam. Czułam się już na jakimś całkowitym dnie życia, nie widziałam wyjścia, chociaż szukałam, walczyłam. Czytałam motywujące książki, oglądałam komedie, rozwieszałam na ścianach kartki "Jestem wartościowa" "Zasługuję na szczęście", ale jak je czytałam, to sama w to nie wierzyłam...Zaczęłam też, tak na przekór temu, co w głowie i w sercu - rysować Anioły. Modliłam się prosząc o jakieś wyjście z tego stanu w którym byłam. I moje modlitwy zostały wysłuchane, albo rysowane Anioły zadziałały, w każdym razie pewnego dnia - tak po prostu stało się.

To był taki graniczny dzień, który zmienił wszystko. Usłyszałam o Zumbie od mojej koleżanki Basi, która przyszła do mnie na kawkę i postanowiłyśmy wybrać się na te zajęcia najpierw, żeby popatrzeć. To było coś niesamowitego ! Zobaczyłyśmy fantastyczne radosne zajęcia fitnesowo - taneczne, tłum radosnych ludzi, sympatyczną uśmiechniętą instruktorkę, aż chciało się dołączyć i być częścią tej radosnej imprezy ! Tak to wyglądało i jak się później okazało , tym właśnie jest Zumba Fitness. To proste kroki fitnesowe i taneczne, przy fantastycznej muzyce, to coś więcej niż fitness i coś więcej niż taniec - to szał pozytywnej energii, radość życia, ludzie na tych zajęciach są uśmiechnięci, otwarci na innych, pełni dobra, życzliwości- czują się jakby byli na dobrej imprezie i nawet czasem nie zauważają, że ćwiczą.

Tak to wymyślił Beto Perez - twórca Zumba Fitness, bo jego celem było stworzenie takiej aktywności fizycznej, która uaktywni tę część społeczeństwa, mniej fitnesową, osoby, które wcześniej może nawet nie ćwiczyły, które z powodów zdrowotnych, lub ograniczeń wieku - też nie pójdą do siłowni - słowem Beto Perez wymarzył sobie aktywność dla wszystkich, podczas której ludzie będą się bawić ćwicząc przy okazji i to działa, bo Zumba jest naprawdę dla wszystkich. Jest bezpieczna, każdy ćwiczy według swoich możliwości, tak jak może, stopniowo robiąc postępy. Ja i moja koleżanka Basia, zaczęłyśmy chodzić regularnie na te zajęcia, a było to ponad 6 lat temu !

Choć na początku nie było nam łatwo, już 5-10 minut takiego wysiłku, to było dla nas bardzo dużo i to uczucie jakby czas zatrzymał się w miejscu, ale dałyśmy radę, wytrzymałyśmy do końca. Potem, na kolejnych zajęciach już było coraz lepiej. Po jakimś czasie zaczęłyśmy zauważać korzyści - świetny humor po zajęciach, zmiana w patrzeniu na swoje ciało - większa akceptacja siebie, trochę straconych kilogramów. Ja poczułam siłę i moc w sobie. Ta energia i radosna atmosfera zajęć sprawiała, że uwierzyłam, że ja w kwestii ruchu też coś mogę. Ja, żyjąca od urodzenia z chorobą genetyczną kości i stawów, która przez całą edukację byłam na zwolnieniach z w-f, choć bardzo pragnęłam ruchu i uczestniczenia w zajęciach razem z rówieśnikami. Ja, która teraz żyłam z zaleceniami, by w ogóle się nie ruszać, bo będzie coraz gorzej... ruszam się i czerpię z tego ruchu ogromną radość! Uczestniczę w zajęciach z innymi, czuję tę radość bycia razem, tę cudowną energię !

I okazało sie, że Zumba stała się ratunkiem dla mnie - dzięki niej, odbiłam się od "dna" i zaczęłam żyć. Zaczęłam przekraczać swoje ograniczenia, ciężką pracą starałam się by Zumba w moim wykonaniu była coraz lepsza. Zawsze byłam blisko instruktora i blisko lustra, by dopracowywać szczegóły ruchu w miarę swoich możliwości, myślę, ze w ten sposób przygotowywałam się do bycia instruktorem, choć na początku trudno mi było się przyznać do tego przed samą sobą. Zumba stała się moją pasją, bo jest czymś takim niemożliwym w moim życiu, które jednak jakimś cudem stało się możliwe. Jest moją odpowiedzią na wszystkie "nie", które słyszałam w życiu. Kocham ją także dlatego, że ćwicząc Zumbę, pokonuję o wiele więcej niż zdrowy sprawny człowiek, wkładam zdecydowanie więcej wysiłku, by pokonać ograniczenia swego ciała i zaprezentować w miarę dobrą, ciekawą choreografię, by była również wyzwaniem i dobrą zabawą dla uczestników moich zajęć. Dłużej pracuję, by przygotować nowe choreografie. Ale właśnie to, co przychodzi z większym wysiłkiem, co kosztuje nas więcej - to właśnie bardziej kochamy, bo sprawia, że wychodzimy poza sferę własnego komfortu i rozwijamy się. Wtedy widzimy, że możemy o wiele więcej niż myśleliśmy.

Charytatywne maratony Zumby Fitness – do doskonałe połączenie żywiołowej zabawy z niesieniem pomocy – kiedy to się zaczęło i kogo udało się w ten sposób wesprzeć?

Odkąd jestem instruktorem Zumba Fitness, bardzo spodobała mi się możliwość pomocy po przez Maratony Charytatywne Zumby. To niesamowicie skuteczne narzędzie pomocy finansowej np. na leczenie i rehabilitację kogoś, kto nie ma na to środków. A w przypadku różnych ciężkich chorób, konieczna jest pomoc finansowa, bo specjalistyczne leczenie (czasem nawet za granicą) i stała lub bardzo częsta profesjonalna rehabilitacja - to ogromne pieniądze i są to wydatki w większości przypadków nierefundowane.

Ludzie chorzy i ich rodziny, albo rodzice chorych, niepełnosprawnych dzieci - radzą sobie jak mogą zakładając subkonta w fundacjach, prosząc potem o 1% wśród swoich znajomych i nie tylko. Dla nich każda dodatkowa pomoc, wsparcie - to bardzo dużo. Dlatego idea Maratonu Charytatywnego Zumba Fitness - świetnie się sprawdza w takich sytuacjach.

W dużym skrócie na czym polega taki maraton. Na początku organizator wybiera komu pomoże poprzez swoje działanie, załatwia salę, potem zaprasza świetną ekipę instruktorów Zumba Fitness z okolic ale i nie tylko - do poprowadzenia tego Maratonu. A potem zaprasza uczestników na to Wydarzenie ustalając kwotę cegiełki na zbierany cel, reklamując w portalach społecznościowych oraz lokalnie poprzez plakaty oraz informacje np. u Patronów Medialnych Wydarzenia. Ja do współpracy zapraszam zawsze Fundację, żeby w kwestii finansowej było wszystko dobrze zarówno jeśli chodzi o pozwolenia na zbiórki publiczne jak i rozprowadzanie cegiełek podczas maratonu, a potem komisyjne podliczanie zebranej sumy. Wszystko jest jawne i udokumentowane, a potem juz podopieczni korzystają z tej pomocy w formie zwrotów kosztów za leczenie czy rehabilitację.

Na takie wydarzenie przybywa od ok 150 - 200 osób do nawet 400, 500 albo i więcej (to zależy m.in. od wielkości pomieszczenia, środków finansowych od sponsorów itp.). Czas trwania od 3 do 4 godzin. Maraton Charytatywny Zumby jest to po prostu świetną zabawą zarówno dla miłośników Zumby jak i dla osób, które dopiero zamierzają spróbować swoich sił w Zumbie, Ale przede wszystkim osoby, które przychodzą na to wydarzenie, wpłacając cegiełkę na dany cel - bardzo konkretnie pomagają tym, którzy tej pomocy potrzebują.

Czyli łączymy w tych wydarzeniach świetną zabawę z pomocą i towarzyszą temu naprawdę piękne emocje, wzruszenie, radość z pomagania, otwarcie sie na drugiego człowieka. To są niezapomniane chwile. Instruktor Zumba Fitness ma do dyspozycji 2 sposoby pomocy po przez takie Maratony Charytatywne - może albo zorganizować takie Wydarzenie od początku do końca, albo może dołączyć jako instruktor lub uczestnik do maratonu organizowanego przez kogoś innego. Jeśli chodzi o Maratony Charytatywne Zumby w których uczestniczyliśmy z mężem jako zaproszeni instruktorzy, to trudno je nawet policzyć na przestrzeni tych kilku lat, bardzo dużo tego było. I tu lokalnie w Bielsku - Białej i okolicach, na Śląsku i w Małopolsce ale również w innych rejonach Polski.

Jeśli chodzi o Maratony i Akcje Charytatywne, które ja zorganizowałam lub współorganizowałam w Bielsku - Białej, to pomagaliśmy po przez te Wydarzenia np. dla Stowarzyszenia Amazonek z Bielska - Białej (ramach akcji "Lato w mieście" w Hali pod Dębowcem) już 3 razy, Amazonkom pomagamy w zebraniu środków finansowych na różne zajęcia rehabilitacyjne i programy wsparcia zarówno dla kobiet tuż po zdiagnozowaniu choroby nowotworowej , jak również później - w trakcie leczenia i po leczeniu.

3 lata temu pomagaliśmy też dla Judytki Sadlik, wówczas 1,5 rocznej dziewczynki ze zdiagnozowanym ciężkim niedotlenieniem okołoporodowym – zamartwica okołoporodowa, niewydolnością wielonarządową i innymi problemami zdrowotnymi. Dziewczynka jest niepełnosprawna nie chodzi nie mówi, ale rodzice walczą o jej sprawność i ciągła rehabilitacja daje powolne ale konkretne efekty. Tamten maraton dla Judytki zorganizowałam w dość nietypowym miejscu - w Klubie Pomarańcza w Bielsku - Białej. A rok później kolejny podobny Maraton - juz w Kubiszówce dla Judytki Sadlik i Tomka Sosny. Jeszcze raz chciałam pomoc Judytce ale również pewnemu chłopcu, którego historia bardzo mnie poruszyła. Tomek Sosna urodził się jako zdrowy chłopiec, ale został zaszczepiony w momencie, gdy był chory, osłabiony i niestety posypał mu się układ nerwowy, cofnął się w rozwoju, ma teraz 10 lat, a wciąż uczy się chodzić, mówić, ma też zdiagnozowany autyzm atypowy.

Walczyliśmy także o życie Dagmarki - 7 letniej dziewczynki z nowotworem mózgu. Tu niestety smutna historia, bo udało się zebrać pieniądze na jej leczenie podczas kilku Zumbowych Akcji Charytatywnych dla niej, ale Dagmarka była w takim stanie, że lekarze się juz poddali. Walczyłam o nią i inni znajomi też, szukaliśmy specjalistów w kraju i za granicą, którzy podjęliby się leczenia, ale nie zdążyliśmy, Dagmarka odeszła.... ,

Takie sytuacje niestety też się zdarzają, gdy walczymy o kogoś z całych sił, a i tak się nie uda, ale pozostaje przynajmniej świadomość, że zrobiło się w danym momencie wszystko co można było zrobić. Pomagaliśmy też dzieciom z Domów Dziecka, dzieciom w Pogotowiu Opiekuńczym, ubogim rodzinom z Bielska - Białej, Bystrej i okolic (na Mikołajkowych Zumbach, gdzie uczestnicy przynosili dary rzeczowe).

W październiku ubiegłego roku, z pomocą Fundacji Pomaluj Nasz Świat - zorganizowałam Maraton Charytatywny i Kalendarz Charytatywny "Zumba Fitness daje Nadzieję w Chorobach Rzadkich dla Bartka Daniluk, Nadii Paradeckiej, Gabrysi Bieleckiej i Mariki Sadowskiej. " dla 4 osób z rzadkimi chorobami - trójki dzieci i jednej osoby dorosłej. Bartek z Bielska - Białej, to 4 letni chłopiec, który żyje z Zespołem Pradera -Willego czyli chorobą wiecznego głodu,. Marika Sadowska 4-letnia dziewczynka z Wrocławia, diagnoza- mnogie wyrośla chrzęstno- kostne, choroba Olliera czasem też diagnozowana jako Zespół Keitha. . Nadia Paradecka 9-letnia dziewczynka z Oświęcimia z genetyczną rzadką chorobą - Zespół Retta. Gabrysia Bielecka z Czarkowa k. Pszczyny, jako dorosła młoda dziewczyna zachorowała na Zespół Devica, czyli zapalenie rdzenia kręgowego i nerwu wzrokowego, bardzo rzadka choroba autoimmunologiczna. Od 3 lat Gabrysia nie wstawała już z łóżka, walczyliśmy o nią, ona też walczyła, ale niestety w lutym tego roku odeszła, pokonała ją ta bardzo ciężka choroba...

Maraton odbył się 8 października ubiegłego roku w Domu Kultury w Hałcnowie, organizując go chciałam pomoc tym 4 osobom, ale również zwrócić uwagę na szerszy problem - jakim jest życie z rzadką chorobą. Wiem jak to jest z własnego doświadczenia - moja choroba też zalicza się do tych rzadkich - Zespół Keitha. Rzadkie Choroby są wbrew pozorom częste, są bardzo zróżnicowane, mają różne rokowania, ale jest coś co je łączy - utrudniony dostęp do specjalistycznego leczenia i rehabilitacji, bo czasem nawet diagnoza trwa kilka lat, zanim specjaliści stwierdzą, jaka to choroba a i wtedy często chorzy są pozostawieni sami sobie, bo nie wiadomo jak leczyć takie choroby, bo nie opłaca się leczyć, w końcu przecież to rzadkie choroby...

Problemów można by jeszcze dużo wypisać, np. niezrozumienie społeczne wynikające z niewiedzy - bo jak się zachować gdy np. dziecko z chorobą wiecznego głodu w sklepie spożywczym zrobi histerię, bo chce coś do jedzenia...Czy to tylko rozpuszczone dziecko, czy może jest jeszcze inna, poważniejsza przyczyna. Ktoś, kto był na tym maratonie - być może juz inaczej zareaguje na taką sytuację. Kalendarze Charytatywne Zumba Fitness daje Nadzieję na 2017 rok, to też było zbieranie środków finansowych na leczenie i rehabilitację tej czwórki: Bartka, Nadii, Mariki i Gabrysi. Ale Kalendarze, to również był wyraz solidarności i próba zrozumienia tego, co pokonują się każdego dnia.

W marcu tego roku zorganizowałam II edycję Maratonu charytatywnego Zumba daje Nadzieje w Chorobach Rzadkich - tym razem dla Tomka Mrózek, Marty Kubasiak i Nadii Dudoń. Tomek Mrózek ma 18 lat i żyje z niezwykle rzadką chorobą genetyczną - Nerwiakowlókniakowatość czyli NEUROFIBROMATOZA typu 2 . Z nowotworami zmaga się od 4 roku życia. Przeszedł juz 5 operacji usunięcia guza mózgu. Marta Kubasiak ma 5 lat, nie ma rzadkiej choroby, ale jej przypadek jest rzadki, bo urodziła się z wrodzoną cytomegalią. Ten groźny wirus zaatakował układ nerwowy Marty w pierwszym trymestrze ciąży, kiedy był dla jeszcze nienarodzonej dziewczynki najbardziej niebezpieczny. Na skutek tej choroby Marta ma małogłowie, obustronny niedosłuch oraz opóźniony rozwój psychoruchowy. Nadia Dudoń - ma 5 lat .Gdy miała 2,5 roku zdiagnozowano u niej rzadką chorobę genetyczną Zespół Retta.

A teraz 21 października zorganizowałam III edycję Maratonu Zumba daje Nadzieję w Chorobach Rzadkich - tym razem dla jednej wyjątkowej 3 letniej dziewczynki - Lenki Cholewa, która urodziła się bez kości piszczelowych w nogach, a Polsce groziła jej amputacja, a dzięki specjalistycznym operacjom w USA już chodzi na własnych nóżkach, ale potrzebuje kolejnych operacji - już w styczniu 2018 roku.

Czy trudno jest zgromadzić tak liczną grupę instruktorów na jednej imprezie?

Moje Maratony Charytatywne znane są już z tego, że zapraszam wielu znanych mi fantastycznych instruktorów Zumba Fitness. Ostatnio to już stało się takim znakiem rozpoznawczym moich maratonów, że w ekipie jest 30 instruktorów, czasem nawet ponad 30. Czy trudno zgromadzić tylu instruktorów? Ja mam to szczęście, że wielu z nich to moi przyjaciele i dobrzy znajomi, wszystkich bardzo cenię za umiejętności, profesjonalizm i ogromną pasję do tego, co robią. To wspaniałe osobowości, pełne niesamowitej energii zumbowej, życzliwości do ludzi, otwartości i zrozumienia. To wspaniali ludzie o wielkich sercach zawsze chętnych do pomocy. Jestem im bardzo wdzięczna, że przyjmują moje zaproszenia i razem działamy, pomagamy. Niektórzy przyjeżdżają nawet z daleka. Są ze mną w takich chwilach, bo trochę już mnie znają i wiedzą, że jak robię maraton charytatywny, to na pewno dla osoby lub osób, które bardzo potrzebują pomocy. Wiedzą, że w organizację tych wydarzeń wkładam całe swoje serce, mnóstwo czasu, sił, czasem zdrowia, by wszystko było jak najlepiej. Myślę, że jest to kwestia zaufania do tego, co robię oraz tego, że ja i mój mąż Czesław też jeździmy na takie Maratony Charytatywne do innych organizatorów i pomagamy w miarę swoich możliwości. W każdym razie bardzo się cieszę, że mam takie wsparcie wśród znanych mi i zaprzyjaźnionych instruktorów Zumba Fitness i bardzo im za to dziękuję !

Co Pani samej daje Zumba? Czy to tylko forma aktywności fizycznej czy coś więcej?

Zumba to dla mnie zdecydowanie więcej niż tylko aktywność fizyczna. Dzięki Zumbie całkowicie zmieniło się moje życie, otworzyłam się na ludzi, zaakceptowałam siebie i swoją chorobę, swoje ograniczenia, walczę z nimi, nadal jestem chora ale czuję, że moje życie ma sens. To co przeżyłam doprowadziło mnie do tego momentu w którym jestem teraz - i to jest dobry czas ! Ponad 4 lata jestem instruktorem Zumba Fitness i prowadzę własne zajęcia oraz na Maratonach Zumby, z ogromną radością i energią zumbuję, bo wtedy czuję, że żyję ! Czuję, że w tej chwili, która trwa - mogę wszystko, zwyciężam ograniczenia swego ciała, czuję się wolna ! Traktuję to jako cud, magię, bo robię to na 200% swoich możliwości albo i więcej. Jestem wtedy szczęśliwa i dzielę się tym szczęściem z uczestnikami moich zajęć. Przez całą godzinę uśmiecham się, krzyczę, śpiewam razem z dziewczynami. A wiadomo, że takie emocje, jak radość, spełnienie, poczucie mocy i inne pozytywne doznania - pomagają lepiej radzić sobie z chorobą oraz innymi trudnymi sprawami w życiu. Wtedy to, co trudne - jest po prostu wyzwaniem, zadaniem, a nie problemem. Gdy widzę jaką przyjemność dają te zajęcia moim uczestniczkom, jak one zmieniają się, jak im zmienia się również ich życie na lepsze - to czuję jeszcze większą radość. Dzięki Zumbie odkryłam, że ja też mogę pomagać innym i to na dość dużą skalę po przez te Maratony Charytatywne i Kalendarze Charytatywne. Pomagam innym, bo wiem sama jak to jest nie mieć pieniędzy na specjalistyczną rehabilitację, na konsultacje medyczne, badanie i inne. Organizuję te Maratony również z taką myślą, by inspirować innych do podobnych działań, przecież skoro ja mogę to robić z moim zdrowiem, to tym bardziej inni mogą. Chcę, żeby ta idea pomagania szła dalej w świat. Wierzę także, że dzięki moim działaniom, historia ludzi, którym pomagam staje się bardziej nagłośniona i że te osoby na swojej drodze znajdują potem kolejne osoby, które im pomogą. Dzięki temu co robię czuję, że moje życie ma sens, choć chciałabym działać jeszcze bardziej skutecznie i na większą skalę, ale wiem, że to wszystko przyjdzie z czasem.

Wiem, że trwają prace nad kolejną edycją kalendarza, przeznaczonego na cel charytatywny. Czy będzie to konkretna dedykacja i gdzie będzie można taki kalendarz zakupić?

Tak trwają prace - to juz II edycja Kalendarza Zumba daje Nadzieję w Chorobach Rzadkich Kalendarz jak ostatnio - Format A3, 6 kartek plus okładka i ostatnia strona. Na początek 800 egz, ale będzie możliwość dodruku. W tym roku chcę tym kalendarzem pomóc dla Lenki Cholewa, która też walczy z bardzo rzadką chorobą tibal hemimelia (urodziła się bez kości piszczelowych w nogach). W Polsce groziła jej amputacja nóg, ale w USA znalazł się specjalista dr. Paley, który zrekonstruował nóżki Lence, Lenka gdy miała 10 miesięcy, to przeszła tam sześć operacji – cztery na prawej nóżce i dwie na lewej. Nóżki zostały umieszczone w wydłużających kończyny i prostujących je fixatorach. Codziennie była i jest rehabilitowana. Teraz ma 3 latka, chodzi w ortezach, uczy się też samodzielnych kroków bez ortez. I czeka ją drugi etap leczenia - musi wrócić do Stanów w styczniu 2018 r i tam przejść jeszcze 3 operacje, dzięki którym będzie mogła normalnie żyć. Ten wyjazd to ok 8 miesięcy tam spędzonych, bo nie tylko operacje czekają Lenkę ale i specjalistyczna rehabilitacja po. Koszt takiego wyjazdu i leczenia to 1 mln zł. Rodzicom Lenki wciąż brakuje ok 600 tys zł do całości potrzebnej kwoty. Dlatego w październiku był dla niej Maraton Charytatywny, a teraz jeszcze te kalendarze Zachęcam gorąco do nabywania tych Zumbowych Kalendarzy na 2018 rok. Są naprawdę wyjątkowe - w tamtym roku 133 instruktorów z Polski i nie tylko - dołączyło do niego po przez przekazanie swojego zdjęcia. A w tym roku już ponad 140 instruktorów z kraju i z zagranicy dołączyło do tej akcji. W ten sposób my instruktorzy Zumba Fitness zintegrowaliśmy się w tym celu, by dać tym chorym i ich rodzinom Pomoc i Nadzieję. W tym roku dajemy Nadzieję Lence i jej rodzicom.

Koszt - cegiełka za jeden kalendarz to 20 zł min. Kto może sobie na to pozwolić, to zachęcam, do większych wpłat. Kalendarze będą dostępne m.in. w SCK BEST Złote Łany, w Domu Kultury w Olszówce, w Domu Kultury w Starym Bielsku, i w Domu Kultury w Kamienicy, można się także ze mną skontaktować pisząc maila na adres Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript. albo przez Facebooka pisząc mi wiadomość prywatną. Jest też utworzone Wydarzenie na fb " II edycja Kalendarza Charytatywnego Zumba Fitness daje Nadzieję " i tam też będą informacje w jaki sposób można zdobyć taki wyjątkowy kalendarz. Będzie możliwa wysyłka pocztą, po złożonym zamówieniu. Gorąco polecam ! Po przez ten Kalendarz pomożemy nie tylko finansowo, choć to też ważne, ale dajemy chorym oraz ich rodzinom - ludzkie zrozumienie, solidarność , a to daje Nadzieję, dodaje sił świadomość, że nie jesteśmy sami z tym co trudne. A Nadzieja - jest chyba najcenniejszym Darem jaki można Komuś dać.

Czytany 530 razy
Redakcja

Autor

Top
We use cookies to improve our website. By continuing to use this website, you are giving consent to cookies being used. More details…