Bielszy odcień Bielska czyli Pogromcy mitów cz. 1

Mity mają to do siebie, że lubią zagnieżdżać się nie tylko w bezludnych i dzikich ostępach, gdzie wyobraźnia dorabia doń coraz to nowe mityczne prawdy, ale nawet w przestrzeni wielokrotnie eksplorowanej i w umysłach światłych, acz mało ostrożnych. Takie mity są o wiele bardziej niebezpieczne, bo funkcjonują na zasadzie niewzruszonych prawd, szkodząc bardziej niż zwykły zabobon.

Również nasze miasto posiada wiele takich mitów, którym - często nieświadomie - hołdujemy, powtarzając jak mantry. Szkodliwość ich jest o tyle duża, że przyjmując je za fakt, zamykamy sobie drogę do prawdy historycznej, która otwiera się przecież natychmiast w chwili, gdy zamiast kropki na końcu zdania postawimy znak zapytania. Jednym z takich mitów, nad którym przechodzimy do porządku dziennego, bezrefleksyjnie powtarzając przy niezliczonych okazjach, jest etymologia nazwy naszego miasta.

Skąd właściwie wzięło się "Bielsko"?

Teorii - jak zawsze - wiele, choć w mediach dominuje jedna. Na Wikipedii można przeczytać: "Etymologia nazwy Bielsko najprawdopodobniej wywodzi się od rzeki Białej, której nazwa pochodzi od przymiotnika biały. Określał on ogólne wrażenie barwy wody - białej, czyli jasnej i czystej. Niektórzy badacze nazwę miasta wiążą również z bieleniem płótna, co jest jednak wątpliwe ze względu na to, że w XIII w. Bielsko nie było jeszcze ośrodkiem tkackim ani sukienniczym. Od rzeki zapożyczyła nazwę także osada, a następnie miasto Biała. Nazwa Bielsko została utworzona za pomocą przyrostka -sko, natomiast Biała ponowiona z nazwy rzeki."

Ponieważ Wikipedia może niektórym wydawać się mało wiarygodnym źródłem informacji, postanowiłem szukać dalej. I znalazłem. W tym samym duchu na temat nazwy Bielsko wypowiada się prof. Miodek. Wypowiedź (dostępna chyba jeszcze na Youtube: http://www.youtube.com/watch?v=ry6GErJNH5E ) należy do tych autorytatywnych, gdzie bez cienia wątpliwości nazwa została wyprowadzona od rzeki Białej, a nawet od rzeki Biełej (jak rzekomo początkowo wymawiano to słowo). I oto mamy problem.

Pamiętam jak dziś, kiedy przybyłem do Bielska, na samym początku lat dziewięćdziesiątych, odwiedzając grodzisko w Starym Bielsku przypomniałem sobie o etymologii nazwy miasta. I stanąłem oto przed problemem, którego nijak rozwiązać nie potrafiłem.

Skoro bowiem pierwotna lokalizacja miasta (zanim jeszcze na dzisiejszym Wzgórzu Miejskim przy zamku pojawili się osadnicy) znajdowała się właśnie w Starym Bielsku, zwanym wówczas - z braku nowego miasta - po prostu Bielskiem, to do jakiej rzeki Białej nawiązywała nazwa? Tej, która płynęła dwa i pół kilometa na wschód od osady, a do której trzeba było z grodziska dyrdać najpierw piaszczystą drogą stromo pod górę, na rozstaje jaworzańskie (później aleksadrowickie), a potem w dół ku Wzgórzu, żeby w końcu stoczyć się w dolinę rzeki, mając po drodze w zasięgu wzroku łożyska co najmniej trzech innych potoków? Raczej wątpię.

Powie ktoś: stop, powoli! W 2010 roku dokonano przecież ciekawego odkrycia archeologicznego w pobliżu bielskiego zamku. Znaleziono relikty chat, datowanych na okres 1141-1210, a więc na czas poprzedzający powstanie na wzgórzu staromiejskim osady zwanej Bielsko. Odkrycie dość ciekawie uzupełnia teorię profesora Idziego Panica, który od dawna twierdził, że dzisiejsze, posadowione na Stadtbergu miasto założono na miejscu poprzednio istniejącej osady. Rodzi się więc pytanie: czy nie mogło być tak, że ta wczesna osada przedlokacyjna, której pozostałości znaleziono również na Placu Św. Mikołaja, już wcześniej nosiła nazwę Bielsko (rzeka Biała przepływała przecież dosłownie o strzał z łuku), a nowe miasto, założone z końcem trzynastego lub początkiem czternastego wieku i znane nam do dziś, po prostu tę nazwę przejęło?

Otóż tak. Mogło tak być. Ale z jednym drobnym, choć niezwykle istotnym zastrzeżeniem. Wbrew temu, co mówi Wikipedia i co twierdzi profesor Miodek, rzeka pierwotnie, a więc w czasach, na które przypadała lokacja miasta nazywała się nie Biała, nie Bieła, ale... Bystra. Jeśli więc nowe miasto przejęło od osady przedlokacyjnej nazwę, to nazwa ta z całą pewnością nie pochodziła od nazwy rzeki!

W pierwszym tomie Monografii Miasta, wspomniany wyżej prof. Idzi Panic jednoznacznie odcina się od rzecznego rodowodu nazwy i przypisuje go raczej bielicom, czyli ubogim, podgórskim glebom, powszechnym na naszym terenie. Jeśli tak było w istocie, to Bielsko u swego zarania nazywało się właśnie Bielice, lub Bielica, względnie Bielicko. Znajomo, prawda? Ha, nie tylko znajomo, ale w dodatku arcyciekawie...

Bo oto może okazać się, że niemiecka nazwa Bielitz nie jest niczym innym, jak tylko zwykłą transkrypcją fonetyczną nazwy polskiej i - paradoksalnie - właśnie w niemieckim słowie "Bielitz" najprawdopodobniej zachowało się najpierwotniejsze brzmienie nazwy naszego miasta. Jeszcze czternastowieczne! Być może pogoń za mitami to jałowa czynność, jednak czasami warto poddać prawdę próbie. Czasem okaże się, że istotnie mamy do czynienia tylko z niewartym zainteresowania, szkodliwym mitem, a czasem utwierdzimy się w pewności. Kiedy indziej znów, zupełnie niespodziewanie, możemy natrafić na zupełnie nową, nieprzetartą ścieżkę... Tak czy inaczej - warto.

Czytany 427 razy
Więcej w tej kategorii: Realność nr 82 »
Top
We use cookies to improve our website. By continuing to use this website, you are giving consent to cookies being used. More details…