Wieżyczki, kopułki i spółka

Ci, którzy wieszczyli rychły upadek cywilizacji już w 476 roku, rzecz jasna, dalecy byli od prawdy. Ich racje, nie bezpodstawne zresztą, okazały się jednak zbyt wątłe w obliczu nadciągających zmian. Wprawdzie Ostrogoci - w myśl ówczesnych kanonów - byli barbarzyńcami, jednak Cesarstwo Rzymskie upadło przecież nie tylko z powodu ich najazdu.

Związane z józefińską epoką odrodzenie przemysłu stało się jednocześnie grobem dla stylu. Bezwyrazowe, przysadziste, masywne formy (które dziś uznalibyśmy pewnie za modernę i pokazywali na blogach) rozpanoszyły się jak niezwyciężone C.K. Austrowęgry - długie i szerokie. Jednakowe, mało ambitne, bezwyrazowe kamienice, manufaktury, folusze i farbiarnie budowane na jedno kopyto, z charakterystycznymi stromymi spadami dachów, zaokrąglonymi narożnikami i nudną linią takich samych okien stały się cechą charakterystyczną każdego miasta przemysłowego wielkiego mocarstwa.

wiezyczki01

Oto przykład takiego właśnie budownictwa. Dla nas, współczesnych, ma ono dużą wartość, ponieważ jest reprezentantem architektury pierwszej połowy XIX (w dodatku pomimo przysadzistości ciągle zawiera w sobie jakiś ukryty czar proporcji). Już w połowie XIX wieku natomiast styl ten był tylko konsekwencją utylitarnej, nastawionej na zysk tendencji budowania w sposób możliwie najprostszy i najoszczędniejszy (co nie znaczy, że bez dbałości o wykonanie). To przykład typowego domu u progu wielkiej rewolucji przemysłowej. Ale takie budynki mieściły nie tylko mieszczańskie gniazda, ale również kapitalistyczne fabryki, manufaktury i banki. Dzisiaj dla nas mają jakiś urok, ale w oczach współczesnych, którzy mieli do czynienia tylko z taką masywną architekturą, po jakimś czasie stały się one już zbyt ciężkie i pozbawione jakiegokolwiek blasku. (fot. jeszcze sprzed remontu).

Kiedy w połowie XIX wieku liniowy postęp architektoniczny, mający jak dotąd całkiem dobre tempo, a czasem i niezłe przyspieszenie, zaczął niepostrzeżenie zwalniać, kiedy w latach pięćdziesiątych tego stulecia uwiąd twórczy był tak dotkliwy, że ktoś wpadł na pomysł aby uczynić z niego skodyfikowaną zasadę, wówczas nadszedł pierwszy, naprawdę poważny kryzys od wieków. Pojawił się historyzm.Nie mam nic przeciwko samemu historyzmowi. Był zjawiskiem ożywczym, w kontekście nieco zapyziałych i nudnych form przestrzennych dziewiętnastowiecznego miasta, które zastąpił, a o których pisałem powyżej. Był reakcją na bezwyrazowe i bezideowe kształty, jakie zdominowały miasto w czasach romantyzmu. Miał za sobą pociągnąć ożywienie przez powrót do sprawdzonych, klasycznych form, nieco tylko przekształconych w duchu nowoczesności. W jakiś szczególny sposób widać to również i w architekturze Bielska i Białej.

A zmiana była potrzebna.

Niestety coś poszło nie tak. Pierwszym obiektem, jaki przebudowano w tym duchu był zamek. Już wcześniej pisałem o tej przemianie i o tym, z jakimi spotkała się reakcjami. Zamek przebudowany w manierze historycznej może się podobać i nie musi. Faktem jednak pozostaje, że była to przecież budowla zarówno o mocno osadzonych w historii tradycjach, jak i ze wszech miar reprezentacyjna. Modelowanie tej bryły w duchu historyzmu nie powinno być uważane za wielki błąd. Inna rzecz, że w latach sześćdziesiątych XIX stulecia Bielsko było jeszcze zabudowane małomiasteczkową architekturą, na tle której zamek bezdyskusyjnie dominował. Jedyne, co można było zrobić, to zatrzeć to przeskalowanie. I tak zrobiono. Niestety ożywienie architektoniczne Bielska w pewnym momencie wymknęło się spod kontroli. Dwie ostatnie dekady XIX wieku obfitowały w dość śmiałe formy architektoniczne, które w założeniu miały nawiązywać do form dawnych, klasy-cznych. Miasto zaroiło się więc od dużych neorenesansowych i neobarokowych brył, lepiej lub gorzej wkompo-nowanych w rzeczywistość. W bryłach tych jednak czaiła się skaza. Poważny zalążek choroby, która zaczęła toczyć europejską architekturę od środka. W swoim dążeniu do klasyki, do form dawnych, w pogoni za pięknem zgubiono sens! Odwieczne (to wcale nie jest zbyt duże słowo) zasady, jakimi rządziła się ta sztuka, w imię końcowego efektu zostały podeptane.

wiezyczki02

Oto ulica Haasestrasse (dziś Dąbrowskiego) i zbudowana w 1890 roku Kamienica Kestela (ta z lewej). Z pozoru wszystko jest tu w porządku. Mamy lekką, mimo sporych rozmiarów, nieprzeciążoną bryłę, harmo-nijne i spokojne linie okien i gzymsów, mamy wreszcie świetnie wykorzystaną przestrzeń, która dzięki skrótowi perspektywicznemu ulicy nadaje budynkowi dodatkowej lekkości. Niestety. W tej konstrukcji jest coś, co wprawdzie nam, dzisiejszym, już raczej nie przeszkadza, ale współczesnych mocno niepokoiło. Tym czymś jest wieżyczka. Forma dotąd w budownictwie mieszczańskim zupełnie nieznana. Ba! Absolutnie nie do pomyślenia!

Miejska architektura i urbanistyka w ogólności przez całe wieki oparte były na pewnym prostym kanonie: wieża jest atrybutem kościoła, jako symbol łączności z Bogiem, czy też zmierzania ku Niebu. W budownictwie świeckim wieża zarezerwowana była li i jedynie dla budynków municypalnych, a więc de facto tylko dla ratusza, i była symbolem suwerennej władzy. Ten stan trwał przez całe wieki. Tej niewzruszo-nej zasady nikt nie starał się podważyć. Aż do końca XIX wieku.

wiezyczki03

Bóg jeden wie, co podkusiło Appeltów, Rostów, Kornów, i innych Mayrów i Walczoków do porzucenia obranej ścieżki, kanonu. Tak się jednak niewątpliwie stało. Maniera? Na tym ciekawym zdjęciu z roku 1918 widzimy miasto w swoim nowym kształcie. Zarówno kamienica Michla (w centrum kadru), jak i willa Sixta, oraz wystające zza tej ostatniej szczyt pseudo-wieżyczki kamienicy Hupperta, i hełm wieży kamienicy Zipsera zbudowane zostały w nowym kanonie, albo raczej wbrew staremu. Przybysz z przeszłości, niekoniecznie odległej, byłby bardzo zdziwiony ilością ratuszy w tym fragmencie miasta. I to wszystko w jednym omalże kwartale. Historyzm - nie niszcząc piękna i harmonii, złamał jednak dużo bardziej podstawową zasadę, na której z dawien dawna fundowany był miejski porządek. W dodatku nie tylko w kwestii wieży. Był jeszcze jeden, zarezerwowany dotąd tylko dla specyficznych form architektonicznych element - kopuła. Od czasów średniowiecza kopuła symbolizowała zawsze uniwersalność i odniesienie do praw boskich i kosmicznych. Stanowiła zwieńczenie świątyń i budynków bogom poświęconych. Oczywiście do czasu. Epoka decadence bowiem wysadziła to wszystko w kosmos. Podmuch eksplozji przeszedł także przez Bielsko i przez Białą.

wiezyczki04

Kamienica Feinera w Białej to świetny przykład. Wysmakowana, pełna majestatu i harmonii, łącząca z kosmicznym porządkiem kopuła wieńcząca... dom towarowy. Cóż, można i tak. W końcu nikt się nie domyśli.

wiezyczki05

Willa Rosta to także ciekawy przykład. Zbudowana w 1903 roku przepyszna budowla całą gębą śmieje się wprost w oczy kosmicznemu porządkowi i jak na złość przykrywa się aż dwiema kopułami.

wiezyczki06

W tym przypadku kopuła (odznaczająca się w dodatku klasycznym porządkiem złotego podziału) wydaje się bardziej na miejscu, niż w przypadku mieszczańskiej kamienicy.. To jednak złudzenie. Budynek użyteczności publicznej - jakkolwiek nań patrzeć - nie pośredniczy pomiędzy obywatelem, a niebem. Chyba...

Trudno nie zadać sobie w tym miejscu pytania, które aż ciśnie się na usta. Jaka mądrość, albo jaka pycha kazała ówczesnym architektom i budowniczym porzucić stare, przetarte ścieżki, odwrócić się od dobrych wzorców i przedefiniować swój świat na nowo? Jaki trend, jaka idea napędzała ich do działania, które zreformowało, albo przynajmniej miało zreformować nasze postrzeganie rzeczywistości i przenicować krajobraz? Czy wierzyli, że przyszłe pokolenia się nie zorientują? Czy może byli przekonani, że nie będzie to miało dla nas znaczenia? Chyba mieli rację i w jednym, i w drugim. Tak naprawdę bowiem ani nas to grzeje, ani ziębi. Patrzymy na formę, a o znaczeniu ideowym z chęcią zapominamy.

Może zresztą słusznie... Forma bowiem - na całe szczęście - ciągle pozostawała na wysokim poziomie. Więcej: wspięła się naprawdę na wyżyny i przez najbliższych kilka dekad, aż do fatalnego modernistycznego upadku święciła tryumfy pozostawiając nam w spadku całą masę zwyczajnie pięknych projektów.

Projektów, których piękno zaczęło się od kontestacji zasad.

Czytany 45 razy
Top
We use cookies to improve our website. By continuing to use this website, you are giving consent to cookies being used. More details…