Nie było hejnalistów wielu - w oparciu o wspomnienia Jana Polaka Zygmunt Czernek i Jan Polak

Nie było hejnalistów wielu - w oparciu o wspomnienia Jana Polaka

Zwyciężyła melodia, która "ściśle związana ze specyfiką regionu, oddaje cały urok podbeskidzia: rytm maszyn i szum lasu łączy się tutaj w pieśń optymistyczną, w pieśń zwycięską!" - tryumfalnie ogłaszała Kronika Beskidzka w lipcu 1964 roku, gdy powołana przy bielskim prezydium komisja konkursowa dokonała wyboru kompozycji, mającej już wkrótce stać się muzyczną wizytówką Bielska-Białej.

Z wieży bielskiego Ratusza regularnie od lat rozbrzmiewa, trwający niecałą minutę sygnał miejskiego hejnału. Płynące w eter co trzy godziny z komputerowego zegara z kurantem nagranie, dalekie jest jednak od oryginału, jaki wykonany został po raz pierwszy 1 maja 1964 roku. przez 16-letniego wówczas ucznia II klasy bielskiego Liceum Muzycznego - Jana Polaka. Dzięki pomocy naszego długoletniego felietonisty Zygmunta Czernka udało nam się spotkać z panem Janem - pier-wszym i jedynym odtwórcą ory-ginalnego bielsko-bialskiego hejnału.

W tym miejscu, korzystając z okazji, chcemy także sprostować krążącą od lat w internecie, w tym także na stronie bielskiego UM, informację dotyczącą imienia wykonawcy hejnału - to Jan nie zaś jak podaje się powszechnie Józef. Wróćmy jednak do początku tej historii. Jest rok 1964, z okazji 700-lecia bielskiego grodu ogłoszono konkurs na opracowanie melodii hejnału, który na długie lata miał stać się muzyczną wizytówką miasta, towarzyszyć wszystkim znaczącym uroczystościom i wydarzeniom lokalnym. Nagrodą w konkursie była kwota 1000 zł, ufundowana przez ówczesne Prezydium PRN i MRN. Na konkurs wpłynęło 10 kompozycji, z czego dwie już na wstępie zostały odrzucone, gdyż nie spełniały założeń ustalonych przez komisję konkursową. Pozostałych osiem prac, oznaczonych nieco tajemniczymi godłami: Beskid, Kastor, Len, Korab, Polak, Fujarka, Klimczok, Kukotko, przeszło do dalszej eliminacji. Już wkrótce na polu walki pozostały tylko trzy kandydatury: Korab, Polak i Fujarka. Po kilkakrotnym przesłuchaniu utworów, jak donosiła ówczesna prasa, rozgorzała gorąca i namiętna dyskusja zarówno pośród fachowców z dziedziny muzyki, jak i przedstawicieli społeczeństwa. Ostatecznie i rzekomo jednogłośnie palmę zwycięstwa otrzymała melodia opatrzona godłem “Fujarka”.

Spełniała ona jak się okazało narzucone przez magistrat kryteria, które stanowiły iż utwór: "nie może ograniczyć się wyłącznie do uwypuklenia włó-kienniczej specyfiki miasta, ale obejmować powinien bardziej trwały i mocniej z naszym terenem związany element, jakim jest folklor, czyli motywy ludowej muzyki regionu beskidzkiego". Po otwarciu koperty, która miała zawierać dane osobowe autora, okazało się, ku ogólnej konsternacji szanownego jury, że obok adresu widnieje jedynie imię i inicjał nazwiska. Zachwiało to nieco ustalonymi procedurami konkursowymi, gdyż komisja nie była w stanie w danej chwili oddać zwycięzcy należnych mu honorów i przekazać nagrodę pieniężną. Przypomnijmy iż ówczesna uroczystość rozstrzygnięcia konkursu odbywała się w auli Liceum Muzycznego w Bielsku-Białej, w asyście znako-mitych muzyków, między innymi dyrektora szkoły Jana Dunikowskiego, przedstawicieli władz lokalnych i powiatowych oraz lokalnych mediów.

Aby odnaleźć tajemniczego autora na łamach ówczesnej Kroniki Beskidzkiej ogłoszono komunikat wzywający kompozytora nagrodzonej pracy oznaczonej godłem “Fujarka” do stawienia się z do-wodem osobistym w Samodzielnym Referacie Kultury Prezydium MRN. Jak czytamy w Kalendarzu Beskidzkim z 1972 roku, już wtedy narodziła się także koncepcja, aby nowy bielski hejnał stał się także motywem wywoławczym lokalnej, bielskiej rozgłośni radiostudio, zastępując używany dotychczas motyw utworu S. Moniuszki „Prząśniczki”. Premierowe odegranie hejnału przewidziano na dzień 1 maja 1964 r., miejscem wykonania miała być wieża bielskiego zamku.

Jak się wkrótce okazało tajemniczym autorem “Fujarki” był Piotr Stachura-pedagog muzyki, folklorysta, później-szy konsultant zespołów regionalnych. Pan Piotr, urodzony w 1925 r. w Międzybrodziu Bialskim, był absolwentem przedwojennego Liceum Plastycznego w Bielsku. Po wojnie swoje plastyczne zainteresowania rozwijał w bielskiej szkole malarstwa na Zamku w gronie takich artystów jak: Sroczyński, Zitz-man, Oczko, Zwolski, Dudziak czy Cieślawski. W 1961 roku mając za sobą ukończoną krakowską uczelnię ASP oraz prawie 6-letni pobyt w Rzeszowie, zamieszkał na stałe w naszym mieście, gdzie podjął pracę jako nauczyciel W ZSZ przy bielskiej Befamie. W momencie przystąpienia do konkursu był studentem zaocznym Wyższej Szkoły Muzycznej w Krakowie na wydziale pedagogicznym. Dalsza jego kariera związana była ściśle z branżą muzyczną, a szczególnie zaś z muzyką regionalną - kierownictwo muzyczne Zespołu Pieśni i Tańca „Rybarzowice” (II połowa lat 60.), konsultacje muzyczne Zespołów Regionalnych Powiatu Bielskiego (1965-71), kierownictwo muzyczne Fabrycznego Zespołu Folklorystycznego i kapeli ludowej przy bielskiej FSM (1975-76), czy wreszcie prowadzenie zajęć muzycznych w ówczesnym Centrum Wychowania Estetycznego Dzieci i Młodzieży im. Wiktorii Kubisz - nauka gry na akorde-onie (1980-95). Piotr Stachura zmarł w styczniu 2011 roku, przeżywszy 86 lat. Jak wspomina jego córka - był człowiekiem niezwykle skromnym, pracowitym, nie dbającym o honory i zaszczyty, stąd być może dziś nieco zapomnianym.

Po “zidentyfikowaniu” osoby autora kompozycji muzycznej hejnału, nadszedł czas na wybór jego odtwórcy. O to wydarzenie zapytaliśmy osobę będącą najbardziej wiarygodnym źró-dłem informacji, a mianowicie samego artystę, pana Jana Polaka:

Pamiętam, ze byłem wtedy w II klasie szkoły muzycznej, miałem 16 lat. Dyrektor szkoły pan Jan Dunikowski przyniósł do klasy nuty, które otrzymałem ja i jeszcze trzech moich kolegów. Poinformował nas, że jest to melodia hejnału, napisana z okazji przypada-jącej w tym roku siedemsetnej rocznicy powstania grodu bielskiego. Naszym zadaniem było zapoznać się z utworem, przegrać go i nadać mu nieco własnej formy muzycznej, jednym słowem popracować nad najlepszą jego muzyczną interpretacją. Po tygodniu pojawił się w szkole sam autor Piotr Stachura i wtedy w obecności jego oraz dyrektora szkoły Jana Dunikowskiego i innych nauczycieli, każdy z nas przystąpił do odegrania hejnału. Do dziś nie wiem dlaczego to właśnie moje wykonanie przypadło słuchającym do gustu, gdyż moi koledzy także wykonali swoje zadanie poprawnie. W każdym razie zostałem oficjalnie wydelegowany do codziennego odgrywania hejnału. Robiłem to do końca roku szkolnego, czyli do czerwca 1964 r. Zwalniany byłem wtedy z lekcji trzy razy dziennie, biegłem na wieżę zamkową, na którą nie było tak łatwo wejść. O ile sobie dobrze przypominam było to zawsze przed południem w godzinach 10, 11 i 12. Pamiętam, że ktoś zrobił mi wówczas zdjęcie, ale sam osobiście niestety go nie posiadam. Po wakacjach od września, grałem hejnał już tylko raz dziennie, później (mniej więcej po roku czasu) zaproponowano mi nagranie hejnału, które to odbyło się w jakimś studio w ratuszowej piwnicy. Nie chcę “przesadzić” ale otrzymałem wtedy za to nagranie gratyfikację w wysokości 600 zł.

Od tamtej pory nagranie hejnału puszczane było właśnie z Ratusza. Hejnał odtwarzałem póżniej także na ważniejszych imprezach i uroczystościach miejskich, między innymi podczas Banku Miast, odbywającym się na placu Chrobrego, w którym to programie nasze miasto brało udział.Przypominam sobie także nieco zabawną sytuację, kiedy to podczas mojego grania na zabawie w Wapienicy, zostałem nagle wezwany, przez moją znajomą, do odegrania hejnału na jakiejś uroczystości w bielskim Ratuszu. Wróciłem z powrotem dopiero po dwóch godzinach. Byłem wtedy młody, cieszyłem się z takiego wyróżnienia, aczkolwiek nie przywiązywałem do niego aż tak wielkiej wagi. Dlatego być może z pewnym zdziwieniem przyjąłem słowa kompozytora Piotra Stachury, który podczas jednego ze spotkań podkreślił, iż być może nie zdaję sobie z tego sprawy, ale poprzez swoje pierwsze wykonanie hejnału narzuciłem mu określony styl, interpretację muzyczną, tworząc tym samym pierwowzór do dalszego naśladowania.

Zapytałam pana Jana Polaka, czy podjąłby się jeszcze raz odegrania bielskiego hejnału - usłyszałam jednak w odpowiedzi, że nie gra już na trąbce od prawie 15 lat, głównie ze względów zdrowotnych. Nie sposób także nie wspomnieć, że nasz pierwszy, bielski hejnalista, to także założyciel jedynej w Bielsku-Białej, nie istniejącej już Kapeli Podwórkowej, która powstała w 1974 r. na wyraźne życzenie ówczesnego włodarza miasta, Antoniego Kobieli, który szczególnie upodobał sobie ten rodzaj muzyki. Kapelę tworzyło pierwotnie pięciu znakomitych muzyków: Jan Polak (trąbka), Grzegorz Thiel (akordeon), Julian Zemczak (klarnet), Grzegorz Zawierucha (skrzypce), Tadeusz Loranc (bęben). Nieco później jej skład powiększył się o trzy kolejne osoby: Ryszarda Karpińskiego (banjo), Janu-sza Tiahnyboka (tamburyn) i Zbignie-wa Pawlika (akordeon). Kapela miała swój debiut muzyczny podczas Dni Bielska-Białej. O samej jednak Kapeli, cieszącej się tak dużą popularnością w owych czasach, jej wspaniałych muzykach, sukcesach i dalszych losach napiszemy już niebawem.

Na koniec zaś krótka refleksja; pan Jan Polak pierwszy odtwórca bielskiego hejnału, podobnie jak jego kompozy tor Piotr Stachura, jest człowiekiem niezwykle skromnym. Gdy zapytaliśmy go o dawne czasy, gdy jako uczeń Liceum Muzycznego, grał hejnał, był zdziwiony i zaskoczony, że ten temat może jeszcze kogoś interesować. Sądzę jednak, że wręcz odwrotnie, powinno się przypominać takie wydarzenia i osoby - w końcu tożsamość miasta tworzy nie kto inny, jak jego mieszkańcy.

 

Czytany 87 razy
Top
We use cookies to improve our website. By continuing to use this website, you are giving consent to cookies being used. More details…