Kolorowy zawrót głowy

Zostawmy dzisiaj na boku konflikty i niesnaski. Zostawmy awantury i afery, aby nie sugerować, że świat sprzed stu lat był bardzo podobny do dzisiejszego (wszyscy przecież wiemy, że był stokroć lepszy, milszy i bardziej kolorowy). Dzisiejszy krótki wpis poświęcimy czemuś, po czym zarówno w świadomości mieszkańców, jak i w krajobrazie miasta nie pozostał nawet ślad. I nie mówię tu tylko o śladach natury bardzo ulotnej i nietrzymającej się ludzkiej pamięci, ale także o tej twardej, kamienno-drewnianej rzeczywistości.

Bielsko i Biała zazwyczaj stereotypowo postrzegane są jako ośrodki tkactwa i włókiennictwa. Poniekąd słusznie. Zazwyczaj jednak, mówiąc i pisząc o tych miastach, zapominamy o pozostałych, równie prężnych gałęziach przemysłu, często ściśle związanych z tkactwem, ale pozostają-cych w jego cieniu. Jedną z takich dziedzin jest farbiarstwo. Fach, który od początku istnienia branży tekstylnej towarzyszył jej i wspomagał ją wydatnie. I dlatego nasze wirtualne kroki skierujemy ku nieistniejącym już dziś w przestrzeni miasta zabudowa-niom pewnej starej farbiarni.

Kiedy spogląda się na dobrze miłośnikom miasta znane fotografie przedstawiające gęsto zabudowaną przestrzeń tuż przy moście na Białej, trudno oprzeć się wrażeniu, że był to kiedyś pełen życia kwartał, rojny i gwarny ponad miarę. Istotnie, na przełomie XIX i XX wieku tutaj biło serce dwumiasta, tutaj skupiał się wielki handel, drobny handelek i przemysł (o rzut beretem znajduje się przecież plac Giełdowy).

Widoczny po lewej stronie budynek to budowla, o której istnieniu z wiadomych powodów dziś już nie pamiętamy. To kamienica niejakiego Roberta Kergera. Na parterze mieszczą się sklepy dzierżawione przez Chane Loingera, sprzedawcę towarów manufakturowych i modnych oraz Antoniego Nowosada, handlarza mąką. Jednak sam budynek pochodzi z końca XVIII wieku i prawie od samego początku swego istnienia był ściśle związany z farbiarstwem. W roku 1806 na zapleczu tego budynku, pierwszy właściciel nieruchomości, niejaki Christian Züchardt wybudował pierwszy, parterowy budynek farbiarni. Była to budowla niewielka, jednak stopniowo, w miarę upływu czasu, zabudowania rozrastały się i ulegały modyfikacji.

Największy rozwój farbiarni nad Białą przypadł na dość istotny w całym farbiarstwie okres. W 1856 r. William Henry Perkin (całkiem przypadkiem, bo poszukując lekarstwa na malarię) wysyntetyzowal pierwszy sztuczny barwnik azynowy - czerwonofioletową moweinę. Od tej pory farbiarstwo nabrało rozpędu, a Karl Schirn, który już w roku 1836 został właścicielem bialskiego zakładu, prosperował coraz lepiej. W 1869 roku powstał wzdłuż rzeki nowy budynek farbiarni (zaprojektowany przez Emanuela Rosta) wraz z kotłownią, a niedługo potem, w 1871, według planów autorstwa Walczoka - pralnia i suszarnia wełny. Robert Kerger stał się właścicielem farbiarni w roku 1885. Czternaście lat później rozpoczął ostatnią, najbardziej nowoczesną rozbudowę zakładu. Posiłkując się projektami Thiena i Korna, wymurował kilka nowych budynków, a jego zakład stał się jedną z największych farbiarni w Białej.

Cały kompleks funkcjonował nieprzerwanie prawie półtora wieku. Na jednej z nielicznych fotografii tego miejsca widzimy zabudowania farbiarni w roku 1915. Swoją drogą to zastanawiające, że tak ruchliwy fragment miasta, ścisłe centrum, najbardziej zatłoczony środek osady, jest tak słabo "zarchiwizowany".

Posiadamy naprawdę niewiele fotografii prawego brzegu Białej tuż przy moście. Wytłumaczeniem tego może być fakt, że farbiarstwo - wbrew pozorom i mimo swej niezwykle użytecznej funkcji - nie było fachem o zbyt dobrym odbiorze społecznym. Związana z procesem technologicznym emisja do Białej poprodukcyjnych zanieczyszczeń - mydlin, barwników, resztek substancji utrwalających i zapraw farbiarskich, wiązała się nie tylko z zabrudzeniem wód (wówczas, to znaczy w XIX wieku, niezbyt przejmowano się tego typu ekologicznymi aspektami, poza tym nie całkiem kojarzono jeszcze negatywny wpływ na rzeczną faunę wodorotlenku ołowiu używanego do sporządzania zaprawy dla kwaśnych farb), ale przede wszystkim ze szczególnie uciążliwym smrodem utrudniającym życie w centrum miasta.

Prawda jest taka, że w okresie największego wzmożenia prac farbiar-skich, rzeka przypominała kolorowy cuchnący rynsztok. I chociaż pięknie barwione tkaniny były zawsze bardzo pożądane, ich proces produkcyjny wiązał się z wieloma uciążliwościami. Fetor octu, tanin i garbników używanych do komponowania bejc farbiar-skich niósł się daleko. Dzień i noc. No dobra, trochę przesadziłem. Nie było aż tak źle.

W jednym z dawnych wpisów o rzece napisałem, że w ciągu całej historii obu miast, Białka była dla nich zaledwie instrumentem pracy i przetrwania. Źródłem wody, rezerwuarem docelowym dla ścieków i zanieczyszczeń. Jednak nie tylko. Trzeba bowiem uczciwie stwierdzić, że już na przełomie wieku XIX i XX coś w tej materii zaczęło się zmieniać. W rzece powoli zaczynano dostrzegać również inne, prócz przemysłowych, walory. Nie trzeba szukać daleko: w domu Haberfeldów, sąsiadującym z kamie-nicą Kergera przez ulicę, mieściła się zaopatrzona w niewielki ogródek letni kawiarnia, której właścicielem był Henryk Kaufmann. Jeżeli więc w letniej porze dało się choć na chwilę przysiąść przy stoliczku, na zewnątrz "Café Central" i nie doznać poparzenia górnych dróg oddechowych, czy choćby toksycznych bólów głowy, to oznacza, że nie było to znów aż takie odpychające miejsce. No, chyba, że mieszkańcy zdążyli już do fetorów przywyknąć.

Smutny koniec dla całego kompleksu przyszedł w 1945 roku. Wycofujące się wojska niemieckie, wysadzając most na Białej, tak dotkliwie uszkodziły zabudowania farbiarni, że trzeba było je rozebrać. Zresztą nie tylko farbiarnię. Wkrótce przestało istnieć niemal całe otoczenie mostu oraz - rzecz jasna - on sam. Dziś nic już nie przypomina o farbiarni Kergera. Nie został po niej kamień na kamieniu. Nawet ślad. Nie ma zakładu, nie ma pięknej kamienicy przy niegdysiejszej ulicy Głównej. Nie ma nic. Pozostała tylko rzeka.

I tylko czasem - jakby echo sprzed wieku - ponad zmarszczoną taflę wody poniesie się w dal nie całkiem przyjemny zapach.

Czytany 76 razy
Top
We use cookies to improve our website. By continuing to use this website, you are giving consent to cookies being used. More details…