Pioscenki - Czesław Jakubiec i Ścibor Szpak na Bielskiej Scenie Kabaretowej

Ścibor Szpak i Czesław Jakubiec Ścibor Szpak i Czesław Jakubiec fot. Roman Anusiewicz

Powakacyjna premiera 109 Bielskiej Sceny Kabaretowej już za nami. Dla miłośników sztuki kabaretowej czekało tym razem na deskach bielskiego Teatru wiele niespodzianek. Była zarówno piosenka sentymentalno-liryczna Agnieszki Osieckiej w wykonaniu bielszczanek: Jowity "Jovi" Wolak i Olgi Łasak, lekka fraszka polityczna, aczkolwiek uderzająca w wysokie tony, w autorskim wykonaniu Jerzego Handzlika, występ Damiana Kubika w roli kandydata i oczywiście gość wieczoru w w zasadzie dwóch gości: Czesław Jakubiec i Ścibor Szpak z muzycznym akompaniamentem Grzegorza Dowgiałło.

<blockquote>Komik w operze, czyli muzyka poważna na wesoło</blockquote>

Roman Anusiewicz: Ładnie śpiewasz. Kim jesteś z wykształcenia?
Czesław Jakubiec:
Z wykształcenia jestem śpiewakiem operowym – skończyłem Akademię Muzyczną w Katowicach – cieszę się że określiłeś to w ten sposób, że ładnie (śmiech). Dzisiaj to będzie potrzeb-ne, gdyż nie mierzymy się w ariach operowych, ale właśnie w zwykłej piosence.

Czy trudno zrobić z muzyki poważnej niepoważny kabaret?
Cz.J.:
Nie jest to trudne, jeżeli to w sobie masz i nie musisz się wysilać, wtedy to się udaje. Bawi mnie dużo rzeczy, więc jest mi łatwiej.

Czy miałeś okazję poprowadzić jakiś koncert np. w filharmonii?
Cz.J.:
Tak, coraz częściej łączę to w taki sposób, że jestem takim specyficznym prowadzącym – komik w operze – jest to osoba która potrafi w nieco inny sposób mówić o muzyce. W międzyczasie wychodzą artyści śpiewający swoje śmiertelnie poważne arie. Zauważyłem że nic złego nie dzieje się wtedy z widzem, gdy na chwilę usłyszy coś o muzyce z przymrużeniem oka, łapiąc wtedy oddech między dramaturgią i powagą kolejnego występu.

Czyli udaje ci się rozbawić tę poważną publiczność?
Cz.J.:
Funkcjonuje taki stereotyp o muzyce poważnej, ale o dziwo muzycy też posiadają poczucie humoru. (Śmiech). Nawet zaskakujące jest, że oni tak dobrze się bawią, widzę to, gdy mam czasami okazję grać dla muzyków, na co dzień grających w operze czy filharmonii. 2.20

Sprowadzasz muzykę poważną z muzycznych wyżyn na niziny. Świat operowy nie ma Ci tego za złe?
Cz.J.:
Nie sądzę, nie robię sobie żartów z muzyki, interpretują ją tak, jak sam czuję i myślę że nikt się o to nie obrazi. Spotykam się raczej z pochwałami. Była kiedyś jedna pani która stukała w kaloryfer podczas moich domowych prób ale inne sąsiadki szybko ją przekonały że chcą mnie posłuchać. Myślę także że nawet kompozytorzy utworów, którymi się posługuje nie mieli by nic przeciwko takiej interpretacji.

Skąd czerpiesz pomysły? Z historii opery, życia wielkich kompozytorów, czy podpatrujesz dzisiejszy bajkowy świat kulis i scen operowych. Ten świat też jest chyba bogaty w różne śmieszne sytuacje.
Cz.J.:
Nie mam jednego źródła inspiracji, ani jednego gotowego patentu. Trzeba być czujnym i obserwować, działać spontanicznie. Pomysły przychodzą wszędzie, w filharmonii, w samochodzie itp..

Pamiętasz coś, co Cię najbardziej rozbawiło w tym jakby hermetycznym świecie?
Cz.J.:
Są to pewne żarty sytuacyjne, których nie da się tak określić, są to pewne rodzaje osobowości, które potrafią mnie rozbawić. Dzisiaj np. bawi mnie współautor mojego występu - Ścibor Szpak.

Życzę Ci więc nieskończenie wielu napotkanych sytuacji i anegdot, którymi będziesz rozbawiał świat przez wiele lat .

Oceń ten artykuł
(1 głos)
Ostatnio zmieniany środa, 05 grudzień 2018 13:34
Roman Anusiewicz

Operator filmowy. Fotoreporter - kameroman@op.pl