Bielska Scena Kabartowa

Bielska Scena Kabaretowa Bielska Scena Kabaretowa

BSK istnieje od kwietnia 2006 r. Uroczystego otwarcia dokonał satyryk, dziennikarz i konferansjer Artur Andrus. Od tamtego czasu bielska scena gościła wielu bardziej i mniej znanych artystów sceny kabaretowej i estrady. O najbliższe plany zapytaliśmy współzałożyciela i gospodarza BSK - Piotra Skuchę, którego spotkaliśmy po kolejnym, udanym wieczorze kabaretowym na deskach Teatru Polskiego. .

 

Robert Anusiewicz: Za nami 103. wieczór kabaretowy, czy może Pan przybliżyć nieco temat Bielskiej Sceny Kabaretowej, zwłaszcza tym, którzy jeszcze jej nie znają.
Piotr Skucha - Kontynuujemy misję, jaka przyświeca nam od momentu założenia sceny kabaretowej, czyli przedstawiamy bielszczanom najlepszych satyryków, piosenkarzy, tekściarzy i aktorów sceny kabaretowej, również spoza Polski. Kabarety, często mniej znane, czasem już zapomniane, ale zawsze w świetnej formie i niejednokrotnie lepsze od promowanych w mediach. Bywa, że udaje nam się wyprzedzić czas i przedstawić w naszych programach, zwłaszcza jako gości-niespodzianki, artystów, którzy chwilę później stają się popularni, nagradzani, że wspomnę tu Dawida Podsiadło, który wystąpił u nas jeszcze przed maturą, zanim osiągnął swój sukces w X-Factor, a potem gościł ponownie na naszej scenie, po paru latach, już jako laureat kilku Fryderyków, z multiplatynową płytą na koncie. To, oczywiście, tylko jeden z przykładów. Zawsze staramy się zaskoczyć czymś naszą publiczność, która do końca nie wie, kogo zobaczy w roli gościa pierwszej części koncertu, zdarza się nawet, iż nie wiedzą o sobie nawzajem sami wykonawcy. Zaskoczenie bywa tym większe, gdy gościem okazuje się ktoś bardzo znany i popularny.

Z Bielskiej Sceny Kabaretowej narodził się w 2013 r. kabaret TON, który towarzyszył nam także dzisiejszego wieczoru, jakie niespodzianki dla widzów przygotowuje Pan, jako dyrektor kreatywny, na rok 2018?
P.S.: Kabaret TON zaczął aktywnie pracować na kilku frontach i w różnych podgrupach; Błażej Olma (aktor i wokalista - przyp. redakcji) z grupą aktorów spoza kabaretu utworzył Kwartet Bermudzki, dla którego napisałem program z piosenkami Kaba-retu Starszych Panów. Spektakl zatytułowany “W cylindrze na lwy by, czyli Starsi Panowie raz jeszcze” miał premierę
w maju ubiegłego roku w Teatrze Korez i został bardzo wysoko oceniony.

Kolejni członkowie TON-u - Julek Wątroba z Sabiną Głuch - przygotowali spektakl “Pociąg pospieszny do miłości”, którego premiera w Teatrze Polskim również została nagrodzona stojącą owacją. Wydali także płytę z piosenkami z tego spektaklu.
P.S.: Olga Łasak - odnosi znaczące sukcesy indywidualne - zdobywa nagrody na festiwalach, między innymi Ewy Demarczyk, Jonasza Kofty. Od kilku miesięcy występuje z poznańskim kabaretem Czesuaf, z którym wygrała najważniejszy polski konkurs kabaretowy – Ryjek 2017. Jednak wszyscy, mimo licznych obowiązków, deklarują, że praca w kabarecie TON jest priorytetowa, więc - jak widać - wszystko idzie w dobrym kierunku. Mamy dużo nowych pomysłów, dopracowujemy drugi programu kabaretu TON „W te trendy”. Premierę planujemy na wiosnę 2018 r. Wszystkim, którzy tęsknią za nami, przypominamy, iż co miesiąc występujemy na Bielskiej Scenie Kabaretowej z nowymi numerami, być może powrócimy także do „Programu emocjonalnego”, który graliśmy już kilkanaście razy w bielskim Centrum Sztuki Kontrast.

Na grudniowym 103 wieczorze kabaretowym wśród gości specjalnych znaleźli się Damian Kubik i Jacek Noch, zaś gwiazdą wieczoru był Grzegorz Halama. Nie wszyscy wiedzą iż Pana Grzegorza łączy z naszym miastem i deskami Teatru Polskiego coś więcej niż dzisiejszy występ. W 2009 roku bowiem wziął bowiem udział, u boku Anny Guzik, w spektaklu w reż. Roberta Talarczyka pt.: “Szwejk”. Byliśmy ciekawi, jak satyryk wspomina tamten epizod.
Grzegorz Halama - Oczywiście, że wspominam tamten występ z dużym sentymentem, poznałem wielu ciekawych ludzi, z którymi do dzisiaj utrzymuję przyjacielskie kontakty. Jak się okazało, moja ówczesna przygoda z bielskim teatrem miała wpływ na to, iż w chwili obecnej gram w teatrze Kapitol w Warszawie w spektaklu „Dajcie mi tenora” - wybór mojej osoby związany był bowiem, jak dowiedziałem się od dyrektorki teatru, z kreowaną przeze mnie rolą Szwejka.

Czym różni się prezentowany program zatytułowany “Długo i szczęśliwie, czyli intymne życie grubasa” od pozostałych?
G.H.: - Jest to nowy materiał o charakterze bardziej stand-upowym. Jest to jednak czysty stand-up, pozbawiony wulgaryzmów, bardziej, że tak powiem, ambitny. Wprawdzie próbowałem kiedyś zrobić stand up wulgarny ale zdecydowanie źle się z tym czułem. Kredyt we frankach, dużo o odchudzaniu, o tym że palę papierosy, tematy damsko-męskie, moje obserwacje na temat kobiet - jak więc widać ogólny wydźwięk programu ma charakter autobiograficzny. Staram się mówić o tym wszystkim w sposób zabawny i lekki, mam nadzieję, iż może to mieć jakiś charakter terapeutyczny dla wielu ludzi.


Czy planuje pan powrót do Bielska? Może jakaś rola na deskach Teatru Polskiego
G.H.: - Na razie nie mam propozycji od obecnej dyrekcji teatru. Gram w chwili obecnej w warszawskim teatrze Kapitol we wspomnianej wcześniej sztuce, być może trafi ona kiedyś na bielskie sceny. Jest to moim zdaniem bardzo dobrze skonstruowana komedia, pełna lekkiego humoru sytuacyjnego. Gram tam tytułowego tenora, który przez 20 minut leży na łóżku nieżywy i muszę stwierdzić iż jest to nie lada wyczyn - leżeć bez ruchu tyle czasu i nie zasnąć.

Oceń ten artykuł
(0 głosów)
Ostatnio zmieniany sobota, 11 sierpień 2018 19:32
Roman Anusiewicz

Operator filmowy. Fotoreporter - kameroman@op.pl