Gramy swoją muzykę - Grupa Furmana

Podczas jednego z lipcowych koncertów z cyklu Lato z kulturą, na bielskiej Starówce, zagrała Grupa Furmana. Zespół w tym roku obchodzi swoje 20-lecie. Jak twierdzą sami jego założyciele - ich muzykę trudno jest jednoznacznie zaszufladkować. Podąża ona wraz z zespołem od brzmienia country, przez bluegrass, reggae w kierunku rocka.

Roman Anusiewicz: Przypomnijcie swóje początki, pierwszy skład zespołu, pierwsze próby …
Rafał: Pierwsze próby odbywały się u mnie w mieszkaniu w bloku. Graliśmy wtedy między innymi z Andrzejem Trojakiem, Tomaszem Pychem, Jerzym i Grześkiem Hodurkiem. Ku naszemu zadowoleniu moja mama robiła nam zawsze stos najlepszych na świecie kanapek, którymi się zajadaliśmy na każdej próbie.
Dominika: Wtedy jeszcze zespół nie nazywał się Grupa Furmana ale Młodociani na bani, aczkolwiek był to już zalążek przyszłego zespołu Nie brałam jeszcze w tym udziału gdyż byłam w przedszkolu (smiech).

Furman to inaczej woźnica ...
Dominika: Dokładnie strzał w dychę.
Rafał: Szukając swojej nazwy, zauważyliśmy że większość grających wówczas zespołów miało anglojęzyczne nazwy. Nam się to jednak nie podobało i stwierdziliśmy że chcemy nazywać się po polsku. Wymyśliliśmy nazwę furman, aby kojarzyła się nieco z klimatem muzyki country, ale prawdziwego człowieka o takim nazwisku w zespole nie było.

Czy teraz po latach możecie określić jaki rodzaj muzyki gracie, czy można ją jakoś zaszufladkować?
Dominika: Bardzo trudno jest nas zaszufladkować, chociaż niektórzy ludzie próbowali wrzucić nas w muzykę country, bluegrass (głównie ze względu na instrumentarium banjo, skrzypce). Grupa Furmana jest takim dziwnym zjawiskiem, zespołem który ma swój styl, bardzo charakterystyczny i rozpoznawalny. Po 20 latach poszukiwań wydaje mi się zaczynamy grać nieco mocniej, wymieniliśmy instrumenty, nie ma akordeonu, gitary, jest klawisz kierujemy się zdecydowanie w stronę rocka. Jest cudnie gdy jesteśmy w stanie łączyć muzykę, różne jej gatunki - to tworzy pewną mieszankę, która składa się właśnie na niepowtarzalny styl zespołu. Trudno jest więc określić dokładną jej definicje - Grupa Furmana nie odtwarza żadnej muzyki - my gramy swoją muzykę.

Kto pisze wam teksty, a kto komponuje muzykę?
Dominika: teksty śpiewanych przez nas do dziś piosenek pisał Andrzej Krzak, muzykę tworzyliśmy my, czyli Rafał i ja. Część ludzi, która przewijała się w zespole także brała udział w tym procesie twórczym, dokładając swoją cegiełkę, dlatego nasza muzyka to często mieszanina odczuć, emocji różnych ludzi.

Gdzie szukacie inspiracji?
Dominika: są to zazwyczaj nasze historie, wspólne przeżycia, które Andrzej potrafił fajnie ująć w postaci sprytnych i mądrych tekstów.

Przygotowujecie specjalne wydanie płyty…
Dominika: jesteśmy teraz na etapie, gdy chcemy stworzyć coś innego powstała już płyta dedykowana dla motocyklistów-podróżników. Będzie nazywała się Mucha Gasol - czyli po hiszpańsku Dużo Benzyny. Autorem muzyki w całości jest Rafał Gondek, teksty napisał Rafał Sikorski.

Czy bawiliście się kiedyś w statystykę, ile przez te 20 lat zagraliście koncertów, ile wydaliście płyt?
Dominika: koncerty należy liczyć w setkach, płyt wydaliśmy 5, w tym jednak kolędowa „Pastorałki z furmanki”, którą grywamy w każdy zimowy, świąteczny sezon. Przez Grupę Furmana przewinęło się też wielu muzyków, z których każdy wniósł do naszej muzyki coś swojego.

Koncert, który najczęściej wspominacie, które wracają w waszych snach…
Dominika: ja najczęściej śnię to tym, co dopiero chciałabym zrobić. Z koncertów zaś najlepiej wspominam koncerty w Czechach - cudne przyjęcie, cudna atmosfera.
Rafał: Graliśmy w bardzo różnych miejscach, mieliśmy trasy koncertowe w Holandii, Niemczech. Ja może ujmę to tak, wszystkie koncerty, które graliśmy, graliśmy na 100 procent.

Plany na najbliższą przyszłość...
Rafał: Chcemy w przyszłym roku zagrać koncert na pustyni w Maroku. Prowadzimy w tej chwili rozmowy na ten temat. Odbywa się tam co roku festiwal, na który jeżdżą także bielszczanie.
Dominika: zanim jednak zagramy koncert na “wielbłądach”, czekają na nas jeszcze w tym sezonie koncerty w Polsce i w Czechach na dużym festiwalu Mohelnicky Dostavnik.
Cały czas przygotowujemy się także do udziału w przyszłorocznych zlotach motocyklowych, gdzie czujemy się bardzo dobrze. Mamy zresztą swój hit motocyklowy, który pomimo iż nie jest promowany w mediach, żyje gdzieś własnym ży-ciem i ma na youtube kilkaset odtworzeń dziennie. Chodzi oczywiście o ETZ. Czeka nas także wielkie show na Śląsku, także dedykowane miłośni-kom motocykli i podróży (prawdopodobnie premiera odbędzie się już w styczniu). Jesteśmy już po wstępnych rozmowach z klubami motocyklowymi.

Dziękuję za rozmowę

Oceń ten artykuł
(0 głosów)
Ostatnio zmieniany czwartek, 09 sierpień 2018 09:57
Roman Anusiewicz

Operator filmowy. Fotoreporter - kameroman@op.pl