Opowieści zbójnickie

lipiec 02, 2019

Chociaż dzisiaj prawdziwych zbójników już nie ma, to są ludzie - pasjonaci, którzy starają się zachować i promować pamięć o zbójnickiej historii i tradycji, która nierozerwalnie związana jest z naszymi Beskidami. O tym, czym różnił się zbójnik od zbója, kto najczęściej parał się zbójnickim rzemiosłem opowie Krzysztof Kufel -  hetman zbójnickiej kompanii Beskidnicy.

„Beskidnikami” nazywano kiedyś zbójników, których kompanie rozsiane były po całych Beskidach. Stowarzyszenie Zbójników "Beskidnicy", założone w 2012 roku to grupa entuzjastów, którzy zajmują się propagowaniem i podtrzymywaniem zbójnickich tradycji i obyczajów. Siedzibą Stowarzyszenia jest Meszniański Ośrodek Kultury nad Borami, położony w centrum malowniczej wsi Meszna.

Po raz 4 na żywieckim rynku cofnął się czas, a wszystko to dzięki grupom rekonstrukcyjnym, które stawiły się w ten nieprzyjazny, zimny dzień na wezwanie Chorągwi Żywieckiej. Pośród szczęku rycerskiego oręża i huku strzelających dział, można było spotkać bohaterów z Tolkienowskiej krainy Śródziemia, beskidzkich zbójników i ich wodza Klimczoka, wytwornych muszkieterów i zawadiackich giermków oraz panny, żywo podrygujące w rytm średniowiecznych pieśni. Kto był ciekawy, mógł usłyszeć pełne pasji opowieści o historii broni palnej i husyckich bojach oraz dowiedzieć się, gdzie wiodły szlaki zbójeckich wypadów.