Opowieści zbójnickie - Skawicki

czerwiec 02, 2020 1242
Hetman Skawicki - wersja współczesna Hetman Skawicki - wersja współczesna

Prawdziwe jego nazwisko to Józef Baczyński. Wzmianki o działalności tego zbójnika zostały odnalezione w zbiorach archiwum ziemskiego w Krakowie, a także w kronikach parafialnych Jazowska.

W opowieściach ludowych Skawicki występuje jako hetman zbójnicki zawsze sprawiedliwy , mądry ,przebiegły i hojny. Fundator wielu kapliczek przydrożnych ,a jego ukryte skarby w okolicach Jazowska ,Ochotnicy i Łącka , Babiej Góry ,Zawoi i Skawicy do dziś pozostają ukryte w kryjówkach w lesie pośród skał…

Urodził się w Skawicy - wsi należącej do dóbr starostwa lanckorońskiego. Jako chłopak służył u bogatych gospodarzy. Przed 1732 rokiem ożenił się i zamieszkał we wsi Jaszczuro-wa, niedaleko Wadowic. Tego samego roku, podczas jarmarku w tejże miejscowości, wraz ze swoim szwagrem, Baczyński zawarł przypadkową znajomość z kilkoma młodymi mężczyznami. Wieczorem wyruszyli razem do wsi Mikołaj i tam dokonali rabunku na krawcu Sowie, zabierając mu tkaniny i część odzieży. W następnym roku Baczyński wybrał się na zbójnicką wyprawę na browar w Dobczycach, gdzie łupy były obfite. Zrabowane kosztowności Baczyński spieniężył u wadowickiego mieszczanina Prządziela. Wiadomość o tym dotarła do właściciela Witkowskiego, który kazał aresztować zbójnika. Pięć tygodni spędził on zakuty w kajdany w Jaszczurowej, skąd zbiegł dzięki pomocy pilnujących go wartowników. U swojego szwagra siekierą przeciął kajdany i jeszcze tego samego dnia udał się na wesele, do niejakiego Czuickiego. Po aresztowaniu jego dwóch kompanów Skawicki ukrywał się w lasach w okolicy Jaszczurowej i rodzinnej Skawicy.

Z nowymi kompanami obrabował karczmę i bogatego chłopa z Gachówki. Zimę spędził w Ochotnicy u stóp Gorców. Wiosną Skawicki zorganizował kolejną kompanię zbójnicką i grasował w okolicach Wado-wic, gdzie dokonał rabunku w żydowskim browarze i na dworze Skalskich w Śleszowicach. Kolejnymi jego ofiarami byli: gospodarz z Gachówki, wójt z Jaszczurowej i baca z tej samej wsi. Po wyczynach w okolicach Wadowic kompania Skawickiego obrabowała bogatą rodzinę Lisieckich, zmuszając ich do urządzenia hulanki w karczmie w Bystrej, a następnie uczty u wójta w Sidzinie, gdzie częściowo zwrócono zrabowane przedmioty. Następnie kompania zbójników obrabowała gospodarstwo niejakiej Palczyny. Wreszcie dotarli do Łętowni, gdzie obrabowali dwór Lisieckich, plebanię i mieszkanie organisty. Po tych obfitych w łupy akcjach kompania Skawickiego wróciła do Ochotnicy, gdzie zbójnicy rozeszli się na zimowanie. W Ochotnicy przebywała żona Baczyńskiego wraz z jego dziećmi. Po jakimś czasie wszyscy przenieśli się do Białej Wody w okolice Szczawnicy, a ich dom stał się punktem zbornym nowej kompani zbójnickiej. W krótkim czasie dobrze zorganizowana grupa wyruszyła w okolicę Wadowic. Tam zrabowano dwór w Jaszczurowej plebanię w Inwałdzie, browar w Choczni, gospodarstwo w Leńczach, karczmę i dwór w Tłuczaniu. W rejonie Skawicy, podczas napadu na księdza,w Sanktuarium Maryjnym w Inwałdzie, Baczyński zachował się jak hetman zbójnicki z ludowej legendy. Ksiądz tłumaczył brak pieniędzy dużymi wydatkami na kościół i wszystkie dobra znajdują się w jego wnętrzu. Zbójnicy weszli do kościoła, chwilę się modlili przed obrazem, a obejrzawszy jego wnętrze, nie tknęli nic z parafialnego dobra. Zabrali tylko strzelbę, zostawiając swoją starą rusznicę. Proboszczowi zaś zabrano gąsior wina i wódki.

Po całej udanej serii napadów kompania odpoczywała w okolicach Skawicy, spędzając czas na zabawach. Nękana przez hartników (specjalne grupy do zwalczania zbójnickiego procederu), kompania Skawickiego udała się wkrótce do wsi Białe Wody, gdzie przebywała przez siedem tygodni. Po powrocie do Ochotnicy na ich zbójeckim szlaku pojawiły się kolejne ofiary: zamożny chłop z Obidzy koło Jazowska, gazdowie ze Starego Sącza i Łącka, pleban z Mszany, orawscy kupcy oraz dom niejakiego Stoczka w Kasince. Stamtąd to właśnie zabrali muzykanta, którego uwolnili, wypłacając mu honorowo należne, dopiero po paru dniach. Następnie przybyli do chaty na przysiółku Wilczyska w Dobrej. Tam po obfitej uczcie zasnęli. Rankiem nieoczekiwanie pojawili się hartnicy. Kilku zbójni-kom udało się zbiec, zaś sam Baczyński, wraz z innym kom-panem, zostali pojmani. Aresztowanych osadzono na zamku w Krakowie. Odbył się proces, a początkiem 1736 roku babiogórskiego hetmana Ska-wickiego stracono na krakowskim rynku przez ścięcie głowy mieczem. Kilka miesięcy później, na terenie Spisza został ujęty jego podhetman Łazarczyk. Zawisł na haku w Lewoczy, w towarzystwie swoich siedmiu kompanów.

W następnym odcinku „Opowieści Zbójnickich„ kilka słów o zbójniku Ondraszku.

Oceń ten artykuł
(0 głosów)
Ostatnio zmieniany wtorek, 02 czerwiec 2020 11:41

Artykuły powiązane

reklama
reklama