Scenariusz kolejnego odcinka

Dwa plemiona Dwa plemiona Lech Kotwicz

Pewna pani w pewnym parlamencie podrapała się pod prawym okiem. - A co to, już podrapać się nie można? – wpadła w amok, sugestywnie gestykulując i w formie kolejnych przykładów układała palce w charakterystycznym geście zwycięstwa, żeby udowodnić, że to co wykonała, nie jest tym, co wykonała.

Podchodząc i odchodząc, dochodząc i stając w szranki dynamicznie odpowiadała w parlamencie na nieparlamentarne zaczepki. Wszystko to totalna opozycja, rękami płatnych telewizji, łapała na stop-klatkach, by puszczać niczym perfumowanego bąka, a wiadomo, że taki bąk, jak go dobrze puścić w eter, to mucha nie siada. Jeżeli zaś chodzi o zagranicę: Niemcy chorują na Odrę, Francja franca, a Szwecji już nie ma, tak gdzieś od czasów potopu wiedeńskiego. Nie ma na świecie takiego prawa (i sprawiedliwości), żeby obcy wtrącali się w wewnętrzne sprawy Księstwa Warszawskiego! W drugim materiale szef Najniższej Izby Kon trolli zasadza się na prokuratorów i chce powiesić na wieszaku za poślednie ziobro, jak jakiego ondraszkojanosika, przedstawiciela nierządu, gdy tymczasem ów szykowany do wieszania, robi ruch „równolegle wyprzedzający” i wysyła funkcjonariuszy Centralnego Biura… Rzeczy Znalezionych w necie… do prezesa, który ma ryja, natomiast ten… a zresztą już się pogubiłem, ja sygnalista, a co dopiero odbiorca. Logika? Mniejsza o nią. Liczą się emocje. Wiadomo, że nic tak nie działa na emocje jak sukcesy sportowe w oprawie falującej flagi i patetycznej muzyki. Tak więc po pierwsze tor formuły pierwszej pod Radomiem w miejsce węzła komunikacyjnego, co go ci, co przez osiem lat rządzili, nie wymyślili. Po drugie skoki. Na skoczni i na kasę. Siedemnasta emerytura dla każdego górniczego emeryta, który wziął i rzucił oponami i palił kamień węgielny (albo na odwrót!). W sumie materiał, jak każdy, miał być o tym, że źle się dzieje w państwie tuskim.

W trzeciej wiadomości informacja, że Murzynek, niechby Bambo, w Afryce mieszka. I najlepiej niech tam zostanie! Na wieki wieków. Amen. Bo czarną ma buzię, ten nasz niekoleszka – zresztą tak samo jak jeden z drugim górnik. I tu zachodzi pytanie: Dlaczego górnik? A nie dolniak!? Górnik, jak mówi nasz ekspert z Instytutu Myśli Narodowej łamanej przez Narodowej, powinien być synonimem górala – bo jedno i drugie pojęcie dotyczy gór. Natomiast dolniak robi na kopalni, pomimo że pracuje w kopalni a kopie pod nią. Zresztą i tak odpowiedzią na wszystko jest węgiel. Także na rozwolnienie pseudoelit, które mówią prostym ludziom jak żyć. Niech najpierw pokażą twarz – gwarantujemy, że a i owszem będzie biało-czerwona, ale biała jak kreda po pierwsze a po drugie czerwona od spożywanego na umór alkoholu, co nie licuje z godnością narodowego narodowca. Na przykład przy okrągłym stolcu przedstawiciele prawicy narodowowyzwoleńczej łoili wódkę bezalkoholową – w przeciwieństwie do Bolka. I Lolka!

Ze świata kultury: Obrońcy życia spotkali się na Ciemnej Górze, aby w geście zamawiania pięciu piw śpiewać patriotyczne pieśni na cześć Królowej, o której już Zenek refrenował, że wszystko przez jej oczy zielone. Ludność zgromadzona wokół swoich pasterzy paliła znicze, race, sztuczne ognie i sztuczną inteligencję, a co za tym idzie prawdziwe książki zaprzeczające zamachowi z dziesiątego kwietnia, co go znalazł patron rzeczy zagubionych Antoni. Precz z Brukselką! – krzyczeli magistrzy z Uniwersytetu Disco-Polo-Cocty podnosząc szaliki ku Górze. Cały kraj zaroił się od tabliczek z zarządzeniami: „Strefa szybka od LGBT”. Prezydent w ogóle nie nucił „Jolka, Jolka, pamiętasz…”, a PO parcie (mu) rosło. Niczym szyby (górnicze), niebieskie od telewizorów. Ktoś z totalnej propozycji zeznał pod kastową przysięgą, że o 19.30 woli oglądać inny, kiepski serial.

Oceń ten artykuł
(1 głos)
Ostatnio zmieniany wtorek, 05 maj 2020 17:21
reklama